REKLAMA
AKTUALNOŚCIMiastoPowiatSportRozrywkaNaukaTurystykaNa SygnaleKącik PrasowyKulturaPrzetargi i komunikatyWybory

Beton zamiast zieleni? Nie ma na to zgody na Lipowej!

Miasto

Plany budowy nowego bloku przy wiadukcie w Wyszkowie poruszyły sąsiadów. Inwestycja wiąże się bowiem z wycinką wieloletnich drzew oraz budową nowych ciągów komunikacyjnych. I jedno, i drugie wzbudza protest mieszkańców, gdyż negatywnie wpłynie na otoczenie i jakość życia tej dzielnicy Wyszkowa. Mieszkańcy są zdeterminowani nie dopuścić do budowy nowej drogi, a tym samym ocalić stary drzewostan.

Galeria zdjęć


REKLAMA

Kilka dni temu poinformowaliśmy o planach budowy kolejnego bloku przy ul. Piłsudskiego - w sąsiedztwie wiaduktu. Firma "Budomur" wystąpiła o pozwolenie na budowę budynku wielorodzinnego z 50 lokalami mieszkalnymi. Sprawa wydania pozwolenia na budowę przez starostę jest w toku. Zawiadomieni o procedurze najbliżsi sąsiedzi zapoznali się z dokumentacją w Starostwie Powiatowym. Z niej dowiedzieli się o planach inwestora związanych nie tylko z budową bloku, ale także ciągów komunikacyjnych, które będą miały wpływ na ukształtowanie terenów zielonych na osiedlu. 

Zazielenić trawą

- Z dokumentacji wynika, że do wycinki przeznaczonych jest szereg drzew - zdrowych, dorodnych. Część już została wycięta ogołacając krajobraz. To jest skandal - mówi jedna z mieszkanek ul. Lipowej, która sąsiaduje z blokami "Budomuru".

Inni mieszkańcy także są oburzeni.

- Zgodnie z planem zagospodarowania inwestor ma "zazielenić 30% obszaru inwestycji lub utrzymać stan istniejący". Wystarczy zatem, że po wycięciu kilkudziesięcioletnich drzew, które już się dokonało, w ich miejsce posieje zieloną trawę i spełni to kryterium. Ale czy naprawdę to zrównoważy straty powstałe w środowisku? Tu jest wiadukt, tu jest droga krajowa i są tory kolejowe. Przecież te drzewa to jest bufor przed zanieczyszczeniami dla dużej części miasta - mówią mieszkańcy.

- Tu naprawdę nie chodzi o drzewo za płotem przysłowiowego "Kowalskiego", tu nie chodzi o to, że drzewa upiększą działkę mieszkańca domu przy Lipowej. Te drzewa są zielonymi płucami tego osiedla. One pochłaniają niebezpieczne i trujące pyły, kurz, spaliny. One produkują tlen. Co my zostawimy naszym dzieciom? To jest starodrzew - żadne nasadzenia zastępcze nie zrównoważą tych strat, bo w zamian inwestor chce to miejsce zabetonować. Czy mieszkańcy istniejącego bloku (przy ul. Lipowej 7 - red.) wiedzą, że zamiast zieleni mogą mieć za chwilę pod oknami beton? - dodają mieszkańcy. 

Postanowili walczyć o ochronę drzew, które deweloper wytypował do wycinki, bo kolidują z planowaną inwestycją. Mieszkańcy chcą protestować - jak mówią - nie dla siebie, ale dla całego miasta.

Nie na wszystko była zgoda

Sprawę wyjaśnialiśmy w Urzędzie Miejskim w Wyszkowie. Jak się tam dowiedzieliśmy, w listopadzie 2020 roku inwestor, czyli firma "Budomur", za zgodą właścicieli tego terenu użyczonego pod inwestycję, czyli państwa Przybyłowskich, wystąpił do burmistrza o zezwolenie na wycinkę dwunastu drzew w obszarze planowanej inwestycji. Konieczność usunięcia kasztanowca, siedmiu klonów, grabu i trzech brzóz, uzasadniał tym, że kolidują one z planowanym blokiem oraz drogą dojazdową do niego. Podczas oględzin w terenie urzędnicy ustalili, że drzewa objęte wnioskiem mają obwód pnia od 170 do 230 cm. Jedno z drzew - kasztanowiec - rośnie na terenie gminnym, zaś pozostałe na terenie prywatnym, użyczonym firmie "Budomur" pod zabudowę. Gmina nie wyraziła zgody na wycięcie wszystkich wnioskowanych drzew.   

- Wydaliśmy zgodę na wycięcie sześciu drzew na terenie inwestora: dwóch klonów, grabu i trzech brzóz - informuje naczelnik wydziału ochrony środowiska Mirosław Wysocki.

Odmownie gmina ustosunkowała się do wycinki dwóch dorodnych klonów, które stoją w miejscu, gdzie planowany jest parking na 20 miejsc postojowych (tuż pod oknami mieszkańców szczytowej części bloku przy Lipowej 7 - red.). Gmina nie zezwoliła także inwestorowi na wycięcie kolejnych potężnych klonów, które z kolei rosną w sąsiedztwie nowo planowanej drogi dojazdowej od ul. Zakolejowej do nowego bloku (droga ta fizycznie jeszcze nie istnieje, jest wytyczona na mapie - red.). Z odmową spotkał się także wniosek o wycięcie kasztanowca, gdyż rośnie on na działce gminnej. Jak argumentowali odmowę urzędnicy? Drzewa nie kolidują ani z blokiem, ani z drogą, są zdrowe, nie obumierają i nie ma podstaw do ich wycinki.

Natomiast wycięcie sześciu drzew, na które gmina zezwolila, miało nastąpić i nastąpiło do końca marca tego roku. Gmina jednocześnie zobowiązała inwestora do dokonania nasadzeń zastępczych, czyli drzew o minimalnym obwodzie pnia... 14 cm. Nasadzenia muszą zostać dokonane do końca listopada tego roku, w przeciwnym razie gmina nałoży na inwestora karę w wysokości 39 tys. 100 zł z odroczeniem na okres 3 lat od upływu terminu dokonania nasadzeń zastępczych. 

Mieszkańcy okolicznych posesji nie mogą odżałować dorodnych drzew, które już zostały usunięte i obawiają się, że wycinka kolejnych jest tylko kwestią czasu. Dlatego zapowiedzieli złożenie protestu do starosty, aby ten przy wydawaniu pozwolenia na budowę zobowiązał inwestora do zachowania istniejącej zieleni.

- Rezerwa terenu jest na tyle duża, iż można zrealizować inwestycję bez wycinania wieloletnich drzew. Mówimy przecież o obszarze niezabudowanym, o pustej działce, gdzie można jeszcze tak wszystko zaprojektować, aby ocalić te najstarsze drzewa. Wystarczy np. o metr odsunąć się z planowana drogą od rosnących drzew, aby pozostawić je nietknięte. Przeprojektowanie inwestycji jest na obecnym etapie możliwe a wręcz konieczne - mówią mieszkańcy.

- Ochrona przyrody przy pracach budowlanych jest bezwzględnym obowiązkiem inwestora zgodnie z Prawem ochrony środowiska - podkreślają.

Drzewa kontra droga

Sprawa zieleni i wycinki drzew jest nierozerwalnie związana z inną istotną kwestią, mianowicie kwestią dojazdu do nowo planowanego bloku. Inwestor chce bowiem wyciąć drzewa, bo częściowo są one w kolizji z planowaną drogą. Jak dowiedzieliśmy się w Starostwie Powiatowym, we wniosku o pozwolenie na budowę firma "Budomur" wskazuje na połączenie swojego osiedla z drogą publiczną od ul. Zakolejowej oraz od ul. Piłsudskiego. Oznacza to, że inwestor chce skomunikować powstające przy wiadukcie osiedle (warto przypomnieć, że w planach jest tam także trzeci blok - red.) z dwóch stron, tzn. od ulicy Zakolejowej i od ul. Piłsudskiego. Obecnie wjazd do pierwszego na tym osiedlu bloku przy Lipowej 7 istnieje tylko od strony obwodnicy śródmiejskiej, czyli ul. Piłsudskiego i został wybudowany przez gminę Wyszków. Mieszkańcy bloku chcą, by tak pozostało, a dojazd do drugiego mającego powstać w sąsiedztwie budynku wielorodzinnego był zapewniony wyłącznie od ul. Zakolejowej. Jak wynika jednak z planów i dokumentacji inwestora, w przyszłości ma powstać łącznik między ul. Piłsudskiego i Zakolejową. 

- Nie chcemy tego - mówi przedstawiciel Wspólnoty Mieszkaniowej Lipowa 7. - Powstanie uczęszczana przelotowa uliczka od Zakolejowej do Piłsudskiego, co zmniejszy bezpieczeństwo w rejonie naszego bloku. Ale negatywnie wpłynie to także na zieleń, bo inwestor będzie musiał wyciąć drzewa pod drogę. Nie chcemy drogi, za to chcemy ocalić drzewa. Jesteśmy tu zgodni z mieszkańcami okolicznych domów jednorodzinnych. 

Wspólnota Mieszkaniowa Lipowa 7 także zamierza wystąpić do starosty z własnymi wnioskami.

Kto zbuduje łącznik?

Jak już wspomnieliśmy, planowany łącznik między Piłsudskiego a Zakolejową miałby skomunikować nie tylko pierwszy i drugi blok, ale także planowany w przyszłości trzeci. Na dziś nie wiadomo jednak, kiedy i kto go wybuduje. W 2018 roku to burmistrz Grzegorz Nowosielski złożył deklarację budowy przez gminę tego łącznika. Była to odpowiedź na ówczesny protest mieszkańców wąskiej ulicy Lipowej, którą planowano poprowadzić dojazd do powstającego wówczas pierwszego bloku - nr 7. Budowa łącznika, według deklaracji burmistrza, miała nastąpić w dwóch etapach. Pierwszy, czyli wjazd i zjazd z ul. Piłsudskiego jak wiadomo gmina zrealizowała w 2018 roku (i przebudowała w 2020). Drugi etap miał być kontynuowany w 2019 roku. Jednak samorząd nie porozumiał się z właścicielem terenu. 

- My tam nie mamy swojego terenu - mówi burmistrz Grzegorz Nowosielski. - Spotkałem się z właścicielem działek i zaproponowałem, żeby przekazał gminie grunt, a my wybudujemy infrastrukturę, czyli utwardzony łącznik od ul. Piłsudskiego do Zakolejowej. Hasło pozostało bez odzewu. Oczywiście gmina mogłaby dokonać wywłaszczenia tego terenu i zbudować łącznik, ale to wiąże się z wysokomi odszkodowaniami i nie widzę tutaj uzasadnienia dla takiej decyzji. 

A zatem zapewnienie dojazdu do nowo planowanego bloku leży obecnie w gestii i obowiązkach inwestora. Oczywiście nadal może on wystąpić do gminy o budowę łącznika na proponowanych wcześniej zasadach, ale - jak dodaje burmistrz - dziś będzie to trudniejsze niż kilka lat temu.

- Nie mamy projektu, nie mamy dokumentacji, nie mamy pieniędzy zarezerwowanych w budżecie, a i sytuacja finansowa gminy w tym momencie jest zupełnie inna, trudniejsza - mówi Grzegorz Nowosielski.

Oczywiście na budowę takiego łącznika zgodę musiałaby także wyrazić Rada Miejska i wprowadzić to zadanie do budżetu gminy.

Jedni za, drudzy przeciw

Decyzja nie byłaby łatwa. Do pogodzenia są bowiem interesy kilka grup. No bo tak, z jednej strony są mieszkańcy bloku Lipowa 7, którzy oprotestowują budowę łącznika. Oczywiście należy zrozumieć, że chcą mieć spokój a nie ciągły ruch aut i spaliny pod oknami.

Z drugiej strony mamy mieszkańców domów jednorodzinnych przy ul. Zakolejowej, Polnej, Lipowej. Jeśli nie powstanie wspomniany łącznik, a inwestor zapewni dojazd do nowego bloku wyłącznie od strony torów, zintensyfikuje się osiedlowy ruch na niekorzyść wspomnianych mieszkańców domów. Zatem lepiej dla nich, aby łącznik powstał, bo wtedy dojazd do bloków będzie możliwy z dwóch stron, a nie tylko od ul. Zakolejowej.

Pamiętać należy także, że wkrótce w sąsiedztwie przybędzie kilkadziesiąt mieszkań w dwóch nowych blokach, a ich właściciele czy lokatorzy będą codziennie chcieli komfortowo i szybko wyjechać z osiedla. Trudno wyobrazić to sobie bez łącznika dającego możliwość wyjazdu zarówno do ul. Zakolejowej, jak i Piłsudskiego. Dochodzą tu przecież względy bezpieczeństwa, związane np. z drogami przeciwpożarowymii i koniecznością zapewnienia swobodnego dojazdu do budynków dla służb ratowniczych.

Jak widać problem jest złożony. A jego źródło leży niestety w fatalnym planowaniu przestrzennym. Przypomnijmy tylko, że do 2014 roku opisywane przez nas działki przy wiadukcie stanowiły w planie tereny zielone. Zostały wówczas przekształcone w obszar pod zabudowę wielorodzinną, ale jak widać bez wymogu przedstawienia kompleksowej koncpecji zagospodarowania całego terenu, co pozwoliłoby być może wyeliminować obecne problemy i protesty.  

N/z dorodne klony, które chciał wyciąć inwestor, bo stoją w miejscu planowanego osiedlowego parkingu 

REKLAMA
Elwira Czechowska

Udostępnij:


Komentarze

Trp
Proponuję wybrać się przy okazji w okolice osiedla Hutnik (bloki Prosta 33a i b). Spółdzielnia od pół roku zniszczyła 1/3 dotychczasowej zieleni (trawnik, wycięcie drzew) bo szukali idealnego miejsca pod smietniki - już 2x kopali i zasypywali :) skonczylo sie tym, że stawiają wiaty w miejscu pod oknami swoich mieszkańców (którzy protestują ale spółdzielnia ma to w głębokim poważaniu) , sąsiadów i na rogu skrzyżowania. Wyszków w pigułce.
Trp
Poprawka, nie Prosta 33 a Sowinskiego 33a i b
Z Kącika Malkontenta
W czym problem? Przecież bloki Budomuru szybko zielenieją.
ewa
Budomur reklamuje inwestycję, że powstanie blok wśród zieleni, jakiej zieleni jak wszystko wytnie razem z właścicielem gruntu Przybyłowskim byłym radca prawnym z UM w Wyszkowie. Pan radca deptał koło burmistrza żeby przekwalifikować kawał ziemi przy wiadukcie z miejskich terenów zielonych na teren pod budowę wielorodzinną . Tak też się stało . Teraz pan radca ma w głębokim poważaniu burmistrza i robi co chce. Urząd ma świadomość jakie to drzewa 130 cm w obwodzie i więcej a budomur ma posadzić 14 cm . Tyle drzew pod siekierę , czemu nie przesunąć ulicy o metr jak proszą mieszkańcy bloku i jak alarmują ludzie z domów . Wiadukt tory i obwodnica i dwa bloki . Te drzewa to ochrona dla mieszkańców bloków inaczej będzie beton , spaliny i krzaczki 14 cm obwodu. Panie burmistrzu , rządzisz Ty jeszcze bezinteresownie? .

Zostaw komentarz


POLECANE FIRMY

REKLAMA

OSTATNIE KOMENTARZE

"Nie wolno tak robić z ludźmi!"
Zmiany planów zagospodarowania przestrzennego w Wyszkowie to żaden problem, wystarczy tylko dać w łapę komu trzeba. A Pani Kozon już w Isbudzie na stoleczku, dopóki jest potrzebna będzie tam pracować. No i bloki przy wiadukcie już się budują i wiury lecą . PTM NIE chciał dać 3 mieszkań na terenie dawnej mleczarni to i bloki nie wybudował. Widocznie na oś. Witosa Klika Będzie miała mieszkanka. Coraz więcej afer się sypie w tym Wyszkowie. To dlatego burmistrz wystawi w następnych wyborach 2 kandydatów na burmistrza. Sportowca i vice swoją, A sam pragnie na wiejskiej się znaleźć. Tutaj tylko grupowe zawiadomienie odpowiednich służb. Już Pis nie będzie bronił burmistrza bo ten uciekł do 2050. A i czekamy na oświadczenie majątkowe Pani Kozon.
Mieszkaniec Wwy 2
"Nie wolno tak robić z ludźmi!"
sugerujesz, ze to jakiś przekręt? Jeśli chodzi o CBA, to już chyba była jakaś próba zawiadomienia, niestety anonimowa. Czy mieszkańcy nie mogliby się zjednoczyć i wystosować ponownie skargę imienną, odbierając argumenty Radzie, która powinna ją rozpatrzyć. Może też znajda się inne tematy, które należy poruszyć i znajdą się sprzymierzeńcy w tej nierównej walce. Jest taki pewien radny niebezradny, myśle, ze powinien pomóc.
do Mieszkaniec Wyszkowa
"Nie wolno tak robić z ludźmi!"
Czyli, ten słynny, tajemniczy inwestor to handlarz z towarzystwa wzajemnej adoracji? Nie wierzę.
Zainteresowany
REKLAMA

KALENDARZ WYDARZEŃ

24
Czwartek
Czerwiec 2021
Czerwiec
Po Wt Śr Cz Pt So Nd
31
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
1234
imieniny:
Danuty, Jana, Janiny

REKLAMA

pl.jooble.org