15 czerwca mieszkaniec gminy Wyszków Piotr Koński - znany w sieci jako @koniuobiezyswiat - wyruszył na rowerze w samotną podróż dookoła świata. Wyprawa potrwa od 2 do 4 lat. - To realizacja mojego największego marzenia, na które pracowałem i oszczędzałem przez ostatnią dekadę - mówi skuszewianin. Razem z nami będziecie mogli śledzić jego trasę i przemierzać kolejne ciekawe zakątki świata.
- To nie będzie podróż po resortach i autostradach. Wybieram najtrudniejsze, górskie, często bezdrożne trasy - śpię w namiocie, gotuję na kuchence, przekraczam granice nie tylko państw, ale i własnych możliwości - przyznaje Piotr Koński.
- Zostawił za sobą codzienność, by na własnych zasadach przeżyć życie - z pasją, radością i odwagą. Jego celem nie jest tylko pokonać tysiące kilometrów, ale spotkać ludzi, poznawać kultury i inspirować innych, by ruszyli w drogę za swoimi marzeniami. To opowieść o człowieku, który postanowił „zniknąć” w drodze, by naprawdę się odnaleźć. O wyszkowianinie, który wierzy, że świat wciąż potrafi być dobry - i że otworzy drzwi, gdy zapuka do nich z uśmiechem. Trzymamy kciuki, Piotr! Niech droga będzie łaskawa, a ludzie otwarci - dodaje pani Dominika, przyjaciółka podróżnika.
Do tej pory już kilkukrotnie opisywaliśmy wyczyny Piotra Końskiego.
[ZT]20795[/ZT]
[ZT]18450[/ZT]
Sam wspomina je jako przygrywkę do... wyprawy życia:
- Za mną ponad 200 000 kilometrów. Europa Divide - 7 600 km w 66 dni, solo. Sahara. Góry Atlas. Karpaty. Bałkany. Ultramaratony, w których jechałem non stop przez 90 godzin, aż przestałem czuć ból a zacząłem czuć tylko rytm pedałów. Ale to była tylko rozgrzewka. Teraz jadę dalej. Nie po więcej kilometrów. Tylko głębiej w siebie. Bo to nie wyprawa. To bunt przeciwko granicom - ciała, umysłu, mapy i wszystkiego, co znane. Startuję przez Karpaty - 1900 km ostrych krawędzi. Potem: Kaukaz. Pamir. Himalaje. Azja. Ameryki. Afryka. Góry, piach, zimno, pustka. Każdy dzień bez gwarancji. Był taki moment -stałem na granicy. Za mną: wszystko, co znałem. Przede mną: milczenie. Zadałem sobie jedno pytanie: - Czy jestem gotów zniknąć, żeby naprawdę żyć? Nie wiem, gdzie skończę. Nie wiem, ile mnie to będzie kosztować. Ale wiem, że nie wrócę… dopóki nie zamienię Ziemi w linię, którą sam wyznaczę kołem. A ty? Kiedy ostatnio zrobiłeś coś, co zmienia całe życie? Ile kilometrów dzieli cię od decyzji, która nie ma odwrotu? To nie musi być podróż dookoła świata. Wystarczy krok poza własny komfort. Każdy ma swoje Karpaty. Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda człowiek, który jedzie, aż znika co zostaje z niego po tysiącach kilometrów - to bądź ze mną. Jadę dalej. Bo nie umiem stać.
Tuż przed wyjazdem Piotr Koński napisał ostatni post - jak sam mówi "zanim zniknie, bo czasem trzeba zniknąć, żeby naprawdę się pojawić":
Zanim wsiądę na rower i zniknę na miesiące, może lata - muszę coś powiedzieć.
Nie o trasie. Nie o liczbach. Ale o tym, co dzieje się tuż przed.
Bo każdy widzi podróż.
Mało kto widzi ciszę przed nią.
Wracałem z Anglii z jedną myślą: to już czas.
Po dekadzie marzeń, przygotowań, tras, poranków w siodle i nocy w śpiworze –
po prostu wiedziałem. Albo teraz… albo nigdy.
Zamieszkałem u siostry.
Dom pełen bliskich, uśmiechów, rozmów. Ale gdzieś pod skórą - odliczanie.
Rower jeszcze w kartonie. Sprzęt jeszcze w rozsypce.
Ale w głowie: już mnie nie ma.
Wieczorem wyjąłem ostatnią rzecz z szuflady - stary notes z trasami.
Otworzyłem go, spojrzałem na ostatnią stronę.
Była pusta.
Zostawiłem ją na jutro.
Siedziałem przy kuchennym stole.
Wokół pachniała herbata z maliną.
I wtedy to poczułem - niepokój, który nie paraliżuje. Tylko budzi.
Jakby świat pytał mnie ostatni raz: na pewno chcesz to zrobić?
Tak. Chcę.
Ale to nie jest tanie marzenie. I nie mówię o pieniądzach.
Nie jadę, by zwiedzać.
Nie jadę, by się pochwalić.
Jadę, by zniknąć.
Bo wolność, choć piękna - czasem kosztuje samotność.
Ciszę w namiocie, której nikt nie przerwie.
Rozmowy, które prowadzisz tylko z samym sobą.
Drogi, na których nikt cię nie szuka - i nikt nie czeka.
Wolność to piękna rzecz.
Ale czasem ma cenę, którą płacisz milczeniem.
Ja ją zapłacę.
Bo nie mam już długów. Ani zobowiązań.
Nie mam nikogo, komu coś obiecałem - poza sobą.
Mam tylko rower, ciało gotowe na wszystko i duszę, która nie znosi stagnacji.
Rower jeszcze milczy.
Ale ja już słyszę pierwszy klik.
I wiem, że każdy następny będzie brzmiał jak punkt bez powrotu.
Fizycznie jestem gotów.
Mentalnie? Zobaczymy. Ale jedno wiem:
Do tej pory nic mnie nie złamało.
Teraz sam sprawdzę, czy potrafię się złamać - i przeżyć.
---
Jeśli chcesz wiedzieć, co się dzieje z człowiekiem, który znika, żeby odkryć, kim naprawdę jest - bądź tu:
Śledź także nasz portal, gdzie będziemy regularnie publikować relacje Piotra Końskiego z trasy.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tubawyszkowa.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Kolor elewacji do zmiany? Właściciel walczy w sądzie
Ludzie! Litości! Przecież to wygląda bardzo ef👍ektownie. Nareszcie ktoś ożywił tą ulicę! 👍
A
20:25, 2026-05-22
Były burmistrz: "Ta kadencja to gaszenie pożarów"
Perfekcyjny wywiad. 👍P. Elwira świetnie przygotowała tematy. Jeśli chodzi o Pana Nowosielskiego, bardzo konkretne i rzeczowe odpowiedzi. To jestem wyłącznie moje zdanie: przyznanego rację P. Nowosielskiemu.👍
On.
19:15, 2026-05-22
Kolor elewacji do zmiany? Właściciel walczy w sądzie
Obowiązuje tu Plan Zagospodarowania Przestrzennego "Centrum" Wyszkowa uchwalony w miejsce Planu Zagospodarowania Przestrzennego Centrum Wyszkowa. 😠 Jasne?
Roman Składanowski d
13:16, 2026-05-22
Były burmistrz: "Ta kadencja to gaszenie pożarów"
Chętnie czynnie będę uczestniczył w inicjatywie referendum w sprawie odwołania Burmistrza i Rady Miejskiej w Wyszkowie. Forsuję ten pomysł już co najmniej od pół roku.
Ostrożny
09:49, 2026-05-22