- Tam o 22.00 zaczyna się nowe życie - mówią mieszkańcy Rybienka Nowego, którzy od miesięcy nie mogą spać przez nocne schadzki młodzieży, hałas i akty wandalizmu na placu zabaw i przyległym parkingu. Domagają się zdecydowanych działań i wprowadzenia skutecznych zabezpieczeń. Podczas spotkania z władzami miasta i policją omawiali propozycje, które mają poprawić bezpieczeństwo i komfort życia w okolicy.
Mieszkańcy Rybienka Nowego od dłuższego czasu borykają się z problemem dewastacji i zakłócania porządku publicznego, do których dochodzi na placu zabaw w ich sołectwie. Sołtys Wojciech Dobrzyński zaznaczył, że plac zabaw nie jest jedynym miejscem na terenie Rybienka Nowego, gdzie dochodzi do podobnych sytuacji.
- Wzdłuż ul. Świętego Mikołaja również dochodzi do wyścigów na hulajnogach - mówił. - Ale na terenie przyległym do Rybienka Nowego również dochodzi do spotkań - już drugie takie miejsce się pojawia, jest to na terenie placu przy kościele Św. Rodziny, gdzie też na kilka samochodów młodzież potrafi się zjechać. Chciałbym zwrócić uwagę, że tu problem zaczyna nas trochę szerzej dotyczyć.
Po 22.00 drugie życie
Mieszkańcy relacjonowali, jak wygląda ich codzienność w Rybienku Nowym.
- Dochodziło do dewastacji, obrzucania mienia prywatnego petardami i jajkami, strzelania z petard, niszczenia mienia hulajnogami, wyścigów na terenie ulic w naszym sołectwie, niszczenia elementów z gumy, które są poukładane na terenie placu zabaw - mówił sołtys Wojciech Dobrzyński. - Młodzież "na obrotach pali" tą gumę. Przede wszystkim hałasy, głośna muzyka do późnych godzin wieczornych, nadmierne spożywanie alkoholu. Mieszkańcy skarżą się, że młodzież wrzuca butelki po alkoholu na prywatne posesje. O godzinie 1.00 w nocy potrafią też zjechać się na kilka samochodów i przeszkadzać mieszkańcom w spokojnym śnie. To jest tylko kilka sytuacji, które miałem zgłoszone.
- Tam o 22.00 zaczyna się nowe życie. To nie na tym rzecz polega, żebyśmy mieszkali w takich warunkach - mówili mieszkańcy.
- Ja jestem nowym sąsiadem, bo jeszcze tam nie mieszkam, ale mam do czynienia bezpośrednio, bo mam działkę, która sąsiaduje z placem zabaw. Nie wiedziałem, że takie sytuacje mają miejsce. Jak kupowałem działkę, to nie było takiej informacji. Dochodzi to takich sytuacji, jak latem, gdy sprzątam sobie działkę i widzę co się dzieje. O godzinie 16.00 to przychodzą osoby z całego miasta - młodzież 15-16 lat. Spotykają się w 20 osób, piją alkohol na umór, wymiotują, nagrywają się, śmieją się, krzyczą: "żryj to, bo inaczej to cię nagram i puszczę cię do internetu". To jest przerażające. Ja tak stałem i słuchałem i nie wiedziałem, co się dzieje i zastanawiałem się, czy dzwonić na policję, obserwowałem co się działo. Mam nawet zdjęcia, jak wsadzili tego pijanego w wózek z "Biedronki" i o godzinie 16.00 po ulicach z nim jeździli. Dla mnie to było przerażające. Myślę, niemożliwe, może to jednorazowy incydent, ale nawet ekipa budowlana, która jest u mnie na działce, potwierdza, że tam tak się dzieje. Cały czas są butelki alkoholu rzucane na działkę, tam non stop jest krzyk, wulgaryzmy, przyjeżdżają samochodem, muzyka do oporu. Ja nie wiem, czy oni mają w ogóle prawo jazdy? - dodał mieszkaniec Rybienka Nowego.
- Wzdłuż mojej posesji, która sąsiaduje z tym placem, jest wydeptana po prostu ścieżka. Przechodzą przez działkę i nie pytają - mówił inny uczestnik spotkania.
- Jeden z sąsiadów ma kamerki - jego dom został obrzucony jajkami - mówiła mieszkanka.
- Wygląda, że jest to problem narastający. Ja sam rozmawiałem z tą młodzieżą. Były sytuacje, że strzelali z fajerwerków i podszedłem i porozmawiałem z nimi - to było latem. Wynieśli się na jakiś czas i nie było problemu, ale to była taka młodzież w wieku 12-13 lat. Teraz mówimy o młodzieży, która jest dużo starsza, bo przyjeżdżają samochodami. Mówimy o skupiskach młodzieży, którzy zjeżdżają się w celu spotkań. Może nie ma nic w tym złego, ale jednocześnie zakłócają porządek. Jeden mieszkaniec ma nagrania z kamer, gdzie zebrała się grupka młodzieży i na jedno hasło wszyscy zaczęli rzucać jajkami i petardami w dom tego mieszkańca. To było wysłane do policji, oficjalnie zgłoszone przez mieszkańca - relacjonował sołtys.
Powinien być zamykany
Zdaniem sołtysa, problem bierze się z tego, że plac zabaw nie jest zamykany na noc.
- Wnioskowałbym o to, żeby ten teren był zamykany - powiedział Wojciech Dobrzyński.
- Najgorsze, że nawet jak zwraca się uwagę tej młodzieży, to nie ma żadnej reakcji. Tutaj zgadzam się z sołtysem, że plac powinien być zamykany, powinien być nadzorowany - poparła uczestniczka spotkania.
- Ja rozmawiałem jeszcze z burmistrzem Nowosielskim na ten temat, był wprowadzony jakiś tam regulamin, plac miał być zamykany o 21.00 i na początku tak było, ale później zostało to zmienione - skwitował uczestnik spotkania.
- Zorientowałem się i dowiedziałem, kto to zamykał i jak to wyglądało w zeszłym roku - mówił sołtys. - Przedstawiłem ofertę, która była dość korzystna, bo była o połowę tańsza od firmy, która zajmowała się tym otwieraniem i zamykaniem. Nie weszło to do budżetu, nie zostało to przegłosowane, ten wniosek został odrzucony. W tym roku również złożyłem wniosek i stąd mój pomysł, żeby zamykać ten plac zabaw, czyli wrócić do tego, co było kiedyś. Jaka jest możliwość, żebyśmy zadziałali już z tym zamykaniem w określonych godzinach? Czy jest jakaś możliwość, żebyśmy przyspieszyli ten proces? My się borykamy z tym na co dzień, szczególnie w weekendy. Jest to naprawdę trudne do życia i uciążliwe.
- Zamknięcie furtki placu zabaw niewiele pomoże, bo jak ktoś będzie chciał tam wejść, to i tak sobie przez furtkę przeskoczy - zauważył przewodniczący Rady Miejskiej Adam Szczerba.
- Plac był zamykany i też nie przynosiło to pożądanego skutku, gdyż młodzież przeskakiwała przez ogrodzenie, niszczyła ogrodzenie często gdzieś w rogu, gdzie kamera ich nie widziała, tak żeby się dostać na ten plac zabaw. I non stop trzeba było naprawiać różne uszkodzone elementy bramy. Ja bym skłonił się do tego, aby zgłaszać ten problem policji - mówił Robert Garbarczyk, naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej i Mieszkalnictwa Urzędu Miejskiego.
Podkreślił, że gdyby zdecydowano się wrócić do tego rozwiązania, wiąże się to z koniecznością wydzielenia pieniędzy w budżecie gminy na wynajem firmy ochroniarskiej, która otwiera i zamyka plac.
Mieszkańcy pytali, jak wyglądają rocznie koszty utrzymania tego placu i jego napraw?
- Bo być może te koszty są niezasadne i też są za wysokie - zauważyli.
- Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie, gdyż jest to kompleksowa usługa na wszystkie place zabaw w gminie - mówił przedstawiciel Urzędu Miejskiego.
- Nie zgadzam się - odpowiadała uczestniczka spotkania. - Indywidualne koszty ponosi się na dany plac, a później się to sumuje. Również firma przedstawia urzędowi fakturę i rozlicza dane działanie. Nie wiem, dlaczego nie może to być przedstawione i rozliczone indywidualnie?
- Naprawa zniszczonych elementów, naprawa zużytych zabawek, to są remonty, a utrzymanie bieżące, czyli ktoś kto sprząta, ktoś kto robi drobne naprawy i w tym bieżącym utrzymaniu są drobne usługi. Bieżące usługi są określone dla wszystkich 27 placów zabaw, które obsługuje firma wygrywająca przetarg na dany rok. Nie mamy takiej potrzeby, żeby indywidualnie wyceniać każdy plac oddzielnie - mówił Robert Garbarczyk.
- To ja rozumiem, że był problem z tym, że mienie było niszczone i żeby zejść z kosztów zostawiono nas tak samym sobie - skwitował jeden z mieszkańców Rybienka Nowego.
Kamera, ogrodzenie, regulamin
Poza zamykaniem furtki placu zabaw w porze nocnej, mieszkańcy sołectwa zaproponowali wiele rozwiązań, w celu zwiększenia bezpieczeństwa, m.in. zaistalowanie kamery obrotowej obsługiwanej przez centrum monitoringu bądź firmę ochroniarską lub podwyższenie wysokości furtki. Podniesiono także temat wprowadzenia zakazu wjazdu.
- Temat zakazu wjazdu w tą ulicę nie dotyczący tylko mieszkańców. Może by był trochę prewencyjny, dlatego, że można by było dawać mandaty. Uważam też, nie wiem czy to było stosowane, czy ta młodzież dostawała jakiekolwiek mandaty, a powinna. Czujemy duże ograniczenie i dużą niepewność o własne mienie, o poczucie bezpieczeństwa - padały stwierdzenia.
- Prosiłem na sesji, aby zmienić tam kamerę na obrotową, żeby ona miała większy zakres - mówił radny Paweł Turek.
- A czy ta kamera w góle tam działa? - dopytywała uczestniczka spotkania.
- Tak, działa. Fizycznie nikt nagrań nie przegląda na bieżąco. Tam jest rejestrator i trzeba podjechać i ściągnąć dane, powiedzieć konkretnie, z której godziny potrzebne dane - zaznaczył pracownik Urzędu Miejskiego.
- Proponuję zamieścić tam regulamin, ale czy oni będą go egzekwować? - zastanawiał się uczestnik spotkania.
- Postawienie tego regulaminu nic nie da - odparł sołtys.
- A ja mam propozycję, aby wyciąć tuje, które tam są, aby nie było tak zasłonięte to miejsce. Ewentualnie podwyższyć bramę i furtkę do 3 metrów, aby nie skakali przez te miejsca. Być może to jest tańsze i lepsze rozwiązanie - proponował sołtys.
Zlikwidować plac
Pojawiły się także głosy, aby plac zabaw zlikwidować.
- Ja chciałam zwrócić uwagę na w ogóle funkcjonowanie tego placu zabaw i zasadności tego placu. Bardzo mało rodziców z dziećmi przyjeżdza i nie chcą przychodzić jak jest gorąco, bo nie ma tu żadnego zadaszenia i korzystanie przez dzieci z tego placu zabaw jest absolutnie nierealne, niemożliwe. To już wiem na własnym doświadczeniu. Te urządzenia latem się tak nagrzewają, że dzieci nie mogą z nich korzystać. Przychodzi tam naprawdę niewiele dzieci z rodzicami, głównie młodzież 12-14 lat, która zachowuje się wulgarnie. Jak im zwróciłam uwagę, to mnie wyzwali - mówiła mieszkanka.
- Dla mnie ten plac zabaw był bezzasadny. Powstał w związku z tym, że trzeba było wydać środki unijne - dodała inna z mieszkanek.
- Problem jest tego typu, że my jako mieszkańcy, którzy mieszkamy od 20 lat, kiedy ta działka była uruchamiana, powstawał ten plac zabaw, to było założenie, że wyrażamy zgodę pod warunkiem, że będzie to monitorowane, że będzie o 22.00 ktoś to zamykał, zabezpieczał. A niestety tu się nic nie dzieje w tej materii - dodał inny uczestnik spotkania.
- Najlepszym rozwiązaniem byłoby zlikwidować ten plac zabaw. Byłoby wtedy bezpieczniej - zauważyła radna Justyna Tchórzewska.
- Jak najbardziej - poparła jedna z mieszkanek Rybienka Nowego.
- Czy w tym miejscu plac zabaw był taki niezbędny i konieczny? - pytał inny z mieszkańców.
- Ja nie znam historii posadowienia tego placu w tym miejscu. Ja mieszkam w Rybienku Nowym, przy kościele Św. Rodziny, i tam placu zabaw nie ma. Natomiast jest tam dokładnie to samo, przy samym kościele na murku, przy parkingu, zbiera się ta sama ekipa, a więc to nie jest kwestia placu zabaw - mówił przewodniczący Rady Miejskiej Adam Szczerba.
- My jako mieszkańcy zostaliśmy trochę "wkręceni" w ten plac zabaw. Dlatego, że niektóre osoby zostały pominięte a dwa to przedstawiono nam, że tam powstanie jakieś małe boisko do siatkówki, miała być jedna bujaweczka, piaskownica, coś kameralnego - dodała uczestniczka spotkania.
- Ja jestem za tym, aby nie zamykać - włączył się wiceburmistrz Piotr Eychler.
- Pamiętajmy o tym, że my mamy problem, ale wszyscy mieszkańcy korzystają z tego placu zabaw i nie możemy decydować mniejszością za większość - zaznaczył sołtys.
- Placu zabaw nie zamkniemy, no niestety nie ma takiej możliwości, bo zaraz przyjdą mieszkańcy z małymi dziećmi z pretensją - stwierdził Paweł Turek. - Myślę, że najlepsza jest propozycja policji, aby zgłaszać takie przypadki.
Policja: o czym tu mówimy?
Natomiast obecni za zebraniu funkcjonariusze policji zalecili zgłaszanie niebezpiecznych sytuacji na numer alarmowy 112.
- Chciałabym zapytać obecnych tu panów policjantów, jak często jest wzywana policja i czy w ogóle jest wzywana? - dopytywała radna Justyna Tchórzewska.
- Od 2020 roku jest zgłoszonych sześć interwencji przez mieszkańców odnośnie placu zabaw. To o czym tu mówimy? - odpowiadał dzielnicowy.
- Ja zgłaszałem tę sytuację do naszego dzielnicowego - zaznaczył sołtys. - Nawet dzisiaj ma być wysłany o określonych godzinach patrol. Jest to zgłoszone oficjalnym zgłoszeniem. Wiem, że inni mieszkańcy też zgłaszają.
- Ja mogę zareagować, tylko pytanie, jaki będzie zwrot później w stosunku do mojej osoby, do mojej działki. Ja się boję zgłaszać - przyznała uczestniczka spotkania.
- Trzeba dzwonić na 112 i zgłaszać anonimowo - podkreślił dzielnicowy. - W październiku rozmawialiśmy, napisałem prośbę do kierownika, żeby zwiększyć patrole i zwiększono liczbę patroli w miarę możliwości. Można także nanosić problem zgrupowania młodzieży na Krajową Mapę Zagrożeń Bezpieczeństwa, ale najszybsze rozwiązanie to dzwonić anonimowo na numer 112.
- Po prostu mieszkańcy się boją zgłaszać. Kolejna kwestia jest taka, że miałem sygnały od mieszkańców, że być może dochodzi tam do handlu narkotykami - wspomniał sołtys.
- Dzwonienie na policję po 100 razy dziennie nic nie daje. Kamery załatwią sprawę, jeśli będzie kamera obrotowa, nie będą chować się po kątach - dodał inny uczestnik spotkania.
- Wydaje mi się, że to nie może być jedno rozwiąznie sytuacji, tylko musimy wszyscy wspólnie zastanowić się ze swojej strony, co możemy zrobić. My jako mieszkańcy, żeby częściej dzwonić, zgłaszać takie sytuacje. Urząd może zastanowić się pod kątem obrotowej kamery, w miarę możliwości włączenia jej do monitoringu - podkreślił sołtys.
To rzeczywiście duży problem
Radny Artur Brzeziński sugerował wziąć przykład z Rybna, gdzie był podobny problem.
- Na przykładzie Szkoły Podstawowej w Rybnie - tam plac zabaw był za szkołą, pojawił się tam monitoring, który był podłączony do firmy ochroniarskiej, która ochrania szkołę i po prostu po godzinach funkcjonowania placu zabaw, po zmroku, jakieś osoby jak pojawiły się na tym placu, to ochrona przyjeżdzała, widząc na żywo, obserwując monitoring, do którego oni byli podłączeni. Wiem, że to rozwiązało problem bardzo szybko - mówił. - Ja był proponował nie zamykać tego placu zabaw, bo przeskoczyć ogrodzenie dla młodego człowieka to nie jest wielka sztuka. Tylko wyznaczyć godziny, w jakich miałby ten plac zabaw działać na jakimś regulaminie, zorganizować monitoring taki, który obejmie cały plac zabaw i zorganizować prywatną firmę ochroniarską, która będzie go nadzorować. Mamy fundusz sołecki, możemy jakąś jego część na to przeznaczyć. To by służyło całej miejscowości. I dla mnie ten problem się rozwiązuje, bo wtedy mieszkańcy nie muszą tego zgłaszać na policję jeśli się boją, może to robić firma ochroniarska i dla mnie to by było rozwiązanie, które jest najbliższe zdroworozsądkowemu myśleniu - mówił.
- Jeśli chodzi o fundusz sołecki, to będziemy czekali dwa lata. Dlatego, że ten najbliższy fundusz sołecki, to mówimy o 2026 roku, a kolejny fundusz sołecki będzie wchodził od 2027 roku. A my problem mamy już teraz, więc gdzieś jest tam jakiś pomysł, żeby te środki rozdysponować, ale my jako mieszkańcy potrzebujemy tego już - odparł sołtys.
- Firma zewnętrza ochroniarska w tym przypadkku nie przejdzie - dodał Paweł Turek.
- Ja nie wiedziałem, że jest to aż tak duży problem, ale teraz jak posłuchałem, to jest to rzeczywiście bardzo duży problem - przyznał przedstawiciel Urzędu Miejskiego. - Może miałoby to rację, aby z tych kamer był obraz oglądany na żywo, w centrum monitoringu. Tylko my musimy dać tam kamerę z lepszym zoomem i obrotową, żeby pracownik centrum monitoringu mógł sobie przybliżyć. Ale najpierw musimy mieć wycenę, bo na chwilę obecną nie wiem, jakie to są koszty.
- Trzeba zacząć krok po kroku. Jest informacja, że będziemy rozpatrywać kwestię monitoringu i podpięcia kamery. To nie jest tak, że te pieniądze się znajdują już i my to robimy. To są konkretne procedury - zaznaczył Adam Szczerba.
- Jeżeli przedstawione będą koszty kamery obrotowej i monitorowania tego, to jest to do rozpatrzenia - mówił Piotr Eychler.
- Zróbmy to kompleksowo, powoli - proponował radny Piotr Pokraśniewicz. - Najpierw zgłoszenia do policji, później Rada Miejska zapozna się z kosztami, założymy kamerę i będzie to wtedy temat jakby zamknięty: kamera obrotowa plus monitoring, który jest ma miejscu w komendzie, osoba, która to ogląda będzie na bieżąco zgłaszać, że coś się tam dzieje. Jeżeli zostanie złamany regulamin, to automatyczne podjedzie tam patrol i temat będzie rozwiązany. Wtedy zamknięcie w ustalonych godzinach nie będzie potrzebne, bo będzie kamera.
- Zacznijmy od czegoś i zobaczymy, czy będzie się to sprawdzało. Jeżeli nie, to idźmy dalej - zaznaczył uczestnik spotkania.
- Ja o problemie słyszę dziś pierwszy raz, a wy chcecie, żeby było to zrobione na jutro - mówił wiceburmistrz Piotr Eychler.
- Problem „urodził” się 15 lat temu. A to dlatego pierwszy raz, bo pan dopiero jest rok burmistrzem. Było zapytać burmistrza Nowosielskiego i pana Mroza - skwitowała uczestniczka spotkania.
- Ustalmy teraz ramy czasowe, kiedy to może zostać wcielone, np. kamery? - pytał uczestnik spotkania.
- Zgoda Rady i oczywiście jeszcze kwestia ceny. Jeżeli da się to trochę taniej zrobić, jeżeli to będzie około 8 tys. zł i takie pieniądze znalazłyby się w budżecie, to nie przechodzi wówczas przez Radę Miejską. Natomiast jeśli to będzie więcej i wydział nie ma na to pieniędzy, to musi przejść przez radnych. A Rada będzie miała najbliższą sesję w grudniu. To znaczy, że wykonanie może być najszybciej w styczniu, o ile będzie to możliwe - zaznaczył Adam Szczerba.
- Ja jako sołtys będę się dowiadywał i podawał mieszkańcom informację, na jakim etapie jest sprawa - zadeklarował Wojciech Dobrzyński.
Sprawdzam. Piątek 3114:41, 24.11.2025
Jedna wielka kompromitacja szeroko pojętych władz. Burmistrz, naczelnik, radni z przewodniczącym na czele, sołtys oraz policja bezradni. Grupka młodzieży w ewidentny sposób terroryzuje mieszkańców, a w paździerzowym mieście Wyszków nie ma na to siły. W związku powyższym i na okoliczność gwiazdki, zapytajmy śpiącego spokojnie w wołomińskim komendanta, jakie ma życzenia na nowy rok? Nowy samochód, kolejną motorówkę, był piesek maskotka, to może teraz kotek na koszt mieszkańców? Co wieczór na placu zabaw dokonywanych jest cały szereg mniejszych i większych wykroczeń, a policja nie wie, jak nie łamiąc prawa, zrobić z tym porządek. Druga sprawa to monitoring. Kiedy poprosimy o zabezpieczenie rzeczonego zapisu tego monitoringu z wieczornego piątku 31 października (oj działo się), to okaże się, że niczego nie uzyskamy, bo cały ten system to jest parodia i atrapa, co dotyczy nie tylko tego miejsca. Wstyd i żenada.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tubawyszkowa.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Kolor elewacji do zmiany? Właściciel walczy w sądzie
Ludzie! Litości! Przecież to wygląda bardzo ef👍ektownie. Nareszcie ktoś ożywił tą ulicę! 👍
A
20:25, 2026-05-22
Były burmistrz: "Ta kadencja to gaszenie pożarów"
Perfekcyjny wywiad. 👍P. Elwira świetnie przygotowała tematy. Jeśli chodzi o Pana Nowosielskiego, bardzo konkretne i rzeczowe odpowiedzi. To jestem wyłącznie moje zdanie: przyznanego rację P. Nowosielskiemu.👍
On.
19:15, 2026-05-22
Kolor elewacji do zmiany? Właściciel walczy w sądzie
Obowiązuje tu Plan Zagospodarowania Przestrzennego "Centrum" Wyszkowa uchwalony w miejsce Planu Zagospodarowania Przestrzennego Centrum Wyszkowa. 😠 Jasne?
Roman Składanowski d
13:16, 2026-05-22
Były burmistrz: "Ta kadencja to gaszenie pożarów"
Chętnie czynnie będę uczestniczył w inicjatywie referendum w sprawie odwołania Burmistrza i Rady Miejskiej w Wyszkowie. Forsuję ten pomysł już co najmniej od pół roku.
Ostrożny
09:49, 2026-05-22