"To niezwykły komfort objąć stanowisko ze świadomością posiadania zaplecza osób, które nie były debiutantami i nie musiały uczyć się samorządu od zera. Mam osobistą satysfakcję, że dzięki dobrej współpracy przez miniony rok, udało się nam wiele zrealizować" - o trudnych początkach kadencji i zmianach, jakie zaszły przez ostatnich piętnaście miesięcy po wyborach, rozmawiamy z Panią Marzeną Dyl, starostą Powiatu Wyszkowskiego.
- Jest Pani niedługo po uzyskaniu wraz z zarządem powiatu absolutorium za 2024 r. Dodajmy, że Rada Powiatu zrobiła to jednogłośnie. To zawsze satysfakcja, ale czy dla Pani to coś więcej, biorąc pod uwagę krytyczne nastawienie opozycji z początku kadencji do Pani nominacji na starostę?
Marzena Dyl: - Nie postrzegam uzyskania absolutorium przez zarząd przez pryzmat własnej osoby, bowiem na to absolutorium nie zapracowałam sama - to wiele godzin pracy członków zarządu, radnych powiatowych, pracowników starostwa i jednostek organizacyjnych. Za to też dziękowałam im podczas sesji absolutoryjnej. Mam osobistą satysfakcję, że dzięki dobrej współpracy przez miniony rok, udało się nam wiele zrealizować. Faktycznie, Rada Powiatu jednogłośnie udzieliła zarządowi absolutorium. Jestem przekonana, że był to efekt oceny rzetelnej pracy zarządu.
- Radni z Klubu PiS zastrzegli udzielając zarządowi absolutorium za 2024 r.: "udzielenie absolutorium nie oznacza bezkrytycznego poparcia dla wszystkich działań zarządu. Mamy zastrzeżenia do niektórych decyzji zarządu a także do stylu prowadzenia polityki lokalnej, który - naszym zdaniem - często pomija głos opozycji i ogranicza przestrzeń dla realnego dialogu". Jak Pani określiłaby i postrzega swój styl prowadzenia polityki lokalnej?
- Opozycja oczywiście może a nawet powinna mieć swoje zdanie, dlatego nazywana jest opozycją. Przyznam szczerze, że chciałabym poznać te cytowane zastrzeżenia do niektórych decyzji zarządu i pomijania głosu opozycji oraz ograniczania przestrzeni do dialogu. Radni z klubu PiS nie wskazali konkretów, a ja jednak chciałabym odnieść się do nich a nie poruszać w sferze domysłów. Jak oceniam swój styl prowadzenia polityki lokalnej? Przede wszystkim przez pryzmat otwartości, skutecznej komunikacji, sprawności w podejmowaniu decyzji i rzetelnej pracy. Mogę zapewnić, że nigdy nie odmówiłam radnym klubu WIS czy PiS rozmowy, próby podjęcia wspólnych działań czy po prostu propozycji porozumienia się. Doskonały przykład to zmiana formuły naliczania dodatków dla nauczycieli szkolnictwa specjalnego, którą dzięki wypracowaniu wspólnego stanowiska, udało nam się wprowadzić. W wielu ważnych spotkaniach czy rozmowach uczestniczą nie tylko członkowie zarządu, ale także radni koalicyjni oraz z pozostałych klubów. Przykład to spotkania z Wodami Polskimi dotyczące prac udrożnieniowych na Bugu, w których od samego początku uczestniczy radny Bartłomiej Adler. W ubiegłym roku w spotkaniach z farmaceutami z terenu naszego powiatu uczestniczył radny Arkadiusz Darocha. Kiedy mamy spotkania z mieszkańcami odnośnie inwestycji drogowych, zawsze zapraszani są na nie radni reprezentujący dany teren, bez znaczenia na przynależność klubową. Drzwi Starostwa i mojego gabinetu są otwarte dla wszystkich. Jeśli radni klubu PiS mają jakieś uwagi czy też propozycje dotyczące współpracy - chętnie o nich porozmawiam.
- W jakich sprawach Zarząd Powiatu pominął głos opozycji i ograniczył przestrzeń dla realnego dialogu - jak Pani sądzi, co ma na myśli opozycja?
- Nie przywykłam do poruszania się w sferze domysłów, lubię jasne i konkretne stwierdzenia. Jeśli radni opozycyjni zgłaszali jakieś wnioski na sesjach zawsze były rozpatrywane. W przypadku pytań - odpowiedzi zawsze są udzielane. W swojej karierze samorządowej byłam i po stronie koalicji i opozycji, dlatego oczywiste dla mnie jest to, że w demokracji decyzje zapadają wolą większości.
- Gdy rok temu, po wyborach samorządowych, zdecydowała się Pani na zawarcie koalicji z osobami spoza Pani komitetu wyborczego, spadła na Panią lawina krytyki. To było lokalne polityczne trzęsienie ziemi. Miała Pani wtedy wątpliwości czy postępuje słusznie? Kowal tej koalicji - Grzegorz Nowosielski - pokazywał w przeszłości, że bez żalu jest w stanie "poświęcić" ludzi i koalicje na rzecz zbudowania nowego układu politycznego, który jest aktualnie potrzebny. Mogła Pani podzielić los starosty Jerzego Żukowskiego czy przewodniczącego Waldemara Sobczaka...
- Wiedziałam, że postępuję słusznie, nie miałam żadnych wątpliwości. Startowałam w wyborach, bo chciałam pracować w samorządzie i służyć mieszkańcom. Wiedziałam też, z kim będę pracować - przedstawieni wówczas członkowie zarządu byli niezwykle doświadczonymi samorządowcami i urzędnikami, którzy znali samorząd jak własną kieszeń. To niezwykły komfort objąć stanowisko ze świadomością posiadania zaplecza osób, które nie były debiutantami i nie musiały uczyć się samorządu od zera. Doskonale znaliśmy procedury i tzw. urzędniczą machinę. Wicestarosta Tadeusz Kuchta to wieloletni radny, członek Zarządu Powiatu i pracownik urzędu gminy, Grzegorz Nowosielski, Agnieszka Ołdak-Prokop to doświadczeni samorządowcy i menadżerowie tak samo jak Adam Mróz i Paweł Abramczyk, którzy w swojej karierze zawodowej pełnili funkcje związane ze stanowiskami kierowniczymi w samorządzie i administracji publicznej. W momencie objęcia stanowisk wszyscy znaliśmy dobrze specyfikę pracy w samorządzie, a także nasz teren.
- A dziś? Jak z perspektywy tego roku ocenia Pani swoją decyzję?
- Jestem wieloletnim nauczycielem i nie ukrywam, że ciężko było mi opuścić moją szkołę, z którą byłam związana od ponad 30 lat. Jednak drugą częścią mojej aktywności od zawsze był samorząd. Pierwszy raz radną powiatową zostałam w 2010 roku. Pełniłam różne funkcje, m.in. przewodniczącej Komisji Edukacji, Kultury i Sportu, członka Komisji Rewizyjnej, czy Komisji Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego. Byłam świadoma, z czym wiąże się praca radnej, ale także praca w zarządzie czy pełnienie funkcji starosty. Funkcja starosty jest zgoła inna niż praca wójta czy burmistrza. Starosta stoi na czele zarządu, organu kolegialnego, wójt czy burmistrz podejmuje decyzje jednoosobowo. Samo funkcjonowanie starostwa i jednostek organizacyjnych również nie było dla mnie tajemnicą - w momencie objęcia stanowiska znałam osobiście wszystkich dyrektorów jednostek i naczelników, także większość pracowników. Wiedziałam, że praca w samorządzie to nie przysłowiowa bajka - to odpowiedzialne, ale i wymagające zadanie, polegające na dostrzeganiu i godzeniu potrzeb wielu stron. Wiedziałam, że mimo wielkich chęci i zapału, niektórych pomysłów czy planów, choćby z uwagi na obowiązujące procedury, nie uda mi się „załatwić” w tydzień. Dzięki tej wiedzy, świadomości, ale także dzięki wartościom, którymi kieruję się w codziennej pracy, mimo kilku wątpliwości, nie bałam się rok temu podjąć tej decyzji. Lubię wyzwania, lubię widzieć efekty swojej pracy i dziś tę decyzję oceniam właśnie w tych kategoriach, ale też jako swoistą misję, którą, mam nadzieję, spełnię jak najlepiej.
- Czy Grzegorz Nowosielski ma duży udział we współrządzeniu Powiatem Wyszkowskim?
- Grzegorz Nowosielski, podobnie jak inni radni obecnej koalicji, ma taki sam udział w podejmowanych decyzjach jak inni radni. To samorządowiec z wieloletnim doświadczeniem i chętnie się nim dzieli. Będąc członkiem zarządu miał bezpośredni wpływ na podejmowane przez Zarząd decyzje, obecnie jako radny również w nich uczestniczy. Zdanie każdego radnego jest dla mnie osobiście, ale i dla wszystkich radnych skupionych w koalicji tak samo ważne.
- Początek kadencji samorządu powiatowego był burzliwy, patrząc chociażby na przebieg posiedzeń Rady Powiatu. Dziś to wygląda zgoła inaczej. Co zadziało się przez ten rok - z Pani punktu widzenia - że ta współpraca przybrała inny charakter?
- Mówi się, że początki zawsze bywają trudne. W składzie rady mamy w obecnej kadencji wielu radnych, którzy po raz pierwszy objęli mandat i pierwsze sesje były zarazem ich pierwszym bezpośrednim kontaktem z samorządem po stronie podejmujących decyzję. Nie chcę tu absolutnie sugerować, że nie posiadali wtedy wiedzy czy kompetencji, po prostu wiele spraw było dla nich nowych, może nie zawsze oczywistych, dlatego też czy to zarząd, czy to pracownicy starali się szczegółowo wyjaśniać prezentowane na sesjach sprawy, odpowiadać na pytania i rozwiewać wątpliwości. Przez miniony rok wielu radnych pytało nas o różne zagadnienia - zawsze, czy to na posiedzeniach komisji, na sesjach, czy w późniejszym czasie na piśmie otrzymywali odpowiedzi. Z wieloma radnymi spotykałam się i rozmawiałam także bezpośrednio, z wieloma odbywaliśmy spotkania w gronie zarządu czy kierownictwa Starostwa. Wiem też, że szczegółowe rozmowy trwają na posiedzeniach komisji, być może dlatego teraz na sesjach tych pytań i wątpliwości jest już mniej, bo wcześniej wszystko zostało już wyjaśnione. Radni kontaktują się i spotykają także z naczelnikami i dyrektorami jednostek, wiem, że jeśli mają jakieś pytania zwracają się bezpośrednio i zawsze otrzymują odpowiedź. Ta współpraca idzie w bardzo dobrym kierunku, za co dziękuję moim współpracownikom. Od tego przecież jesteśmy - radni mają prawo wiedzieć, z jakiego powodu dokonujemy zmian w budżecie, dlaczego proponujemy podjęcie takiej a nie innej decyzji. Myślę też, że wszyscy potrzebowaliśmy czasu, by po prostu nauczyć się współpracować ze sobą. Cieszę się, że wypracowaliśmy już pewne standardy i mam nadzieję, że w takim trybie dane nam będzie współpracować do końca kadencji.
- Rok temu padały pod Pani adresem mocne słowa. "Zdrada" to jedno z nich. Czy są osoby, które przeprosiły Panią za takie stwierdzenia i takie, od których szczególnie by Pani tego oczekiwała?
- „Zdrada” to nie było najmocniejsze ze słów, które padały pod moim adresem. Proszę mi wierzyć, że były też mocniejsze. Niekomfortowo było mi czytać obraźliwe komentarze, zwłaszcza ze strony osób, z którymi dziś służbowo współpracuję. Są osoby, które powiedziały „przepraszam”, są też osoby, które może nie przeprosiły mnie wprost, ale dały mi do zrozumienia, że pomyliły się z oceną mojej osoby. Wiem, że w polityce łatwo ulec opiniom i narracji tworzonej przez innych, zwłaszcza, gdy emocje biorą górę. Często spotykamy się z manipulacjami i zniekształconym obrazem kogoś, kto ma odwagę mówić własnym głosem. Cieszę się, że coraz więcej osób w bezpośrednich rozmowach ze mną podkreśla, że ocenia mnie teraz samodzielnie na podstawie działań, a nie cudzych słów. To buduje nadzieję na przyszłość.
- Mówi się, że wraz z p. Iwoną Wyszyńską rozważacie Panie pozew o zniesławienie przeciwko wiceburmistrz Wyszkowa Alicji Staszkiewicz, która w niewybredny sposób komentowała publicznie Pań decyzję sprzed roku. Czy to prawda?
- Odpowiem za siebie - mam jeszcze na to czas. Nie ukrywam, że rozważam taką ewentualność.
- W poprzednich dwóch kadencjach samorząd powiatu i samorząd gminy Wyszków to był niemal jak jeden organizm. Rządziły koalicje skupione wokół burmistrza Grzegorza Nowosielskiego. Czy Pani zdaniem to był dobry model? Jak obecnie układa się współpraca z gminą Wyszków? Słychać wiele głosów, że tej współpracy na różnych polach właściwie nie ma, a jej miejsce zajęła rywalizacja. Czy to prawda i z czego to wynika?
- Gmina i powiat to odrębne jednostki samorządu terytorialnego i każda z nich odpowiada za realizację innych zadań, w związku z czym nie dostrzegam rywalizacji. Każdy samorząd „robi swoje” i myślę, że z tego rozliczą nas mieszkańcy. Ze wszystkimi gminami wchodzącymi w skład naszego powiatu staram się współpracować w oparciu o jednakowe standardy. Nie dostrzegłam, by w minionej kadencji Gmina Wyszków i Powiat Wyszkowski stanowiły jeden organizm. Owszem, urzędy współpracowały ze sobą i robią to nadal. Zajmujemy ten sam budynek i choćby dlatego wiele rzeczy wykonujemy w porozumieniu. Spotykamy się na korytarzach, na parkingu, zawsze życzliwie mówiąc sobie „dzień dobry”. Nadal współpracujemy, podobnie jak z innymi samorządami, przy realizacji wspólnych inwestycji drogowych, przy współorganizacji wydarzeń, obchodów, spotykamy się także w gronie samorządowym. Chcę jednak podkreślić, że nasza współpraca musi opierać się na odpowiedzialności, komunikacji, a przede wszystkim respektowaniu przepisów prawa i cieszę się, że włodarze gmin naprawdę to rozumieją.
- "Radni Rady Powiatu w Wyszkowie wybrani w wyborach 7 kwietnia zawarli koalicję programową, której celem będzie zapewnienie skutecznego pozyskiwania środków unijnych i krajowych dla zrównoważonego i dynamicznego rozwoju powiatu. Ponad podziałami politycznymi i różnicami poglądów Radni porozumieli się co do priorytetów rozwojowych, wspólnej wizji rozwoju powiatu w oparciu o skuteczne pozyskiwanie środków oraz szeroką współpracę samorządową, strategie i programy ponadlokalne" - to fragment oświadczenia koalicji w Powiecie Wyszkowskim, która zawiązała się po ostatnich wyborach samorządowych. Jakie są te priorytety rozwojowe?
- Tych głównych priorytetów rozwojowych jest kilka i z każdym dniem naszej pracy pojawiają się nowe. Duży nacisk kładziemy na inwestycje oświatowe, edukację i kształcenie zawodowe dopasowane do rynku pracy, struktury demograficznej i potrzeb młodzieży. Bardzo zależy mi na utrzymaniu i modernizacji istniejącej infrastruktury szkolnej. Jesteśmy w trakcie realizacji dwóch projektów, tj. budowy bieżni biegowej i remontu boiska sportowego Orlik. Priorytetem jest też remont dachów, a także remont i doposażenie pracowni specjalistycznych (branżowych) na co udało się pozyskać ponad 2,2 mln zł ze środków unijnych. W Zespole Szkół nr 1 im. Marii Skłodowskiej-Curie wyremontowane zostaną pracownie: grafiki i poligrafii cyfrowej, organizacji i planowania w budownictwie oraz turystyczna i hotelarska. W Centrum Edukacji Zawodowej i Ustawicznej „Kopernik” modernizacją objęte będą pracownie: elektryczna, spawalnicza, samochodowa, murarsko-tynkarska, a także ślusarnia i stara klejarnia. Wszystkie pracownie zyskają również nowe wyposażenie.
Ważną kwestią są inwestycje drogowe, które Powiat Wyszkowski planuje realizować na podstawie 25 dokumentacji projektowych znajdujących się obecnie na różnych etapach zaawansowania i obejmujących łącznie 57,672 km dróg. Całkowita długość ciągów drogowych w sieci dróg powiatowych to ok. 276 km, co oznacza, że te dokumentacje projektowe aktualnie obejmują prawie 20,9% sieci drogowej Powiatu Wyszkowskiego. We wszystkich gminach inwestycje drogowe będą realizowane w miarę naszych możliwości - zarówno ze środków własnych powiatu, przy współudziale środków gminnych, ale także, a może przede wszystkim, dzięki środkom zewnętrznym, które sukcesywnie pozyskujemy. Dlatego nadal zależy nam na współfinansowaniu przez gminy połowy wkładu własnego w realizacji inwestycji drogowych. Jak pokazują lata ubiegłe dzięki tej współpracy udało się zrealizować wiele potrzebnych inwestycji. Musimy pamiętać, że dochody własne powiatów wyglądają zgoła inaczej (są znacznie niższe) niż dochody własne gmin.
Bardzo ważne są również sprawy społeczne, rozwój społeczeństwa obywatelskiego, tzw. trzeci sektor, lokalna historia i dziedzictwo kulturowe.
Wspólnie z gminami Powiatu Wyszkowskiego przystąpiliśmy do opracowania kompleksowej strategii ponadlokalnej, która umożliwi nam aplikowanie o środki zewnętrzne. W porozumieniu z gminą Rzewnie, gminą Rząśnik i Powiatem Makowskim na rzece Narew w Nowym Lubielu powstaje nowa przeprawa mostowa, która bez wątpienia wpłynie na rozwój tamtych terenów i polepszy komunikację pomiędzy powiatami.
- Jaki powiat wyszkowski Pani zastała, a jaki chce Pani pozostawić po sobie w 2029 roku? Jakie inwestycje są Pani marzeniem? Jakie widzi Pani szanse na pozyskanie na nie zewnętrznego dofinansowania?
- Dobrze wiedziałam, jaki Powiat Wyszkowski zastanę, obejmując funkcję starosty, bo przez poprzednie lata byłam radną powiatową. Angażowałam się w sprawy mieszkańców, szczególnie bliskie były mi sprawy oświatowe i inwestycje. W maju 2024 zastałam powiat „dobrze ułożony”, ze stabilnym, choć nie ogromnym budżetem, z rozpoczętymi projektami i inwestycjami oraz z wieloma kwestiami, które były już rozpoczęte lub ustalone. Nie było drastycznych zmian kadrowych i roszad na stanowiskach kierowniczych w jednostkach. Z biegiem czasu wspólnie z zarządem wyznaczyliśmy sobie cele i priorytety działania i konsekwentnie je realizujemy. Z sukcesami pozyskujemy środki finansowe, czy to na inwestycje drogowe, czy doposażenie szkół i doskonalenie zawodowe uczniów i nauczycieli. Chciałabym, żeby przez najbliższe kilka lat nasz powiat równomiernie się rozwijał, był miejscem atrakcyjnym zarówno dla mieszkańców, jak i inwestorów. To miejsce z bogatą historią i kulturą. Mam nadzieję, że dzięki wspólnym staraniom różnych stron uda się w dużej mierze wyremontować budynki Muzeum Cypriana Norwida w Dębinkach. Liczymy na pozyskanie dotacji z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, podejmujemy kolejne rozmowy w tej sprawie. Chciałabym zostawić powiat z siecią bezpiecznych dróg powiatowych, na które cały czas pozyskujemy dofinansowanie. Chciałabym także, by oferta naszych szkół była adekwatna do potrzeb i zmieniającej się demografii.
- Gdzie jest dziś Pani zaplecze polityczne? Komitet PiS, z list którego startowała Pani w wyborach, pewnie nie da już kolejnej szansy. Będzie Pani budowała własny, czy może widzi się Pani na listach "Wspólnoty Samorządowej"?
- Na chwilę obecną skupiam się na pracy w samorządzie powiatowym i realizacji tego, co wspólnie z zarządem i radnymi uznajemy za priorytety. Nie będę zaprzeczać, że nie myślę o przyszłości, jednak na konkretne deklaracje jest jeszcze za wcześnie.
- Szpital - to temat najczęściej wskazywany przez radnych opozycji jako obciążający dla powiatu. Chodzi o sposób zarządzania placówką i jego kadrą przez obecnego dyrektora. Czy zgodzi się Pani z tymi zarzutami? Czy zamierza Pani przedłużyć kontrakt obecnemu dyrektorowi?
- Szpital to największa jednostka powiatu, zatrudniająca kilkuset pracowników. Zarządzanie takim zespołem pracowników z pewnością nie należy do najłatwiejszych zadań. Warto jednak zauważyć, że dyrektor nie zarządza szpitalem wyłącznie jednoosobowo - obowiązuje określona struktura organizacyjna, na mocy której są także osoby odpowiedzialne za koordynację pracy i bieżącej działalności oddziałów czy pionu administracyjnego. Przedłużenie kontraktu obecnemu dyrektorowi nie należy do mojej wyłącznej kompetencji, musi odbyć się konkurs. Z końcem lipca Rada Powiatu w Wyszkowie powołała komisję konkursową i to właśnie ta komisja zgodnie z obowiązującym prawem, po przeprowadzeniu procedury i rozmów z kandydatami, wskaże wybraną osobę na stanowisko dyrektora szpitala. Obecnie opracowywane są dokumenty, na podstawie których w najbliższym czasie Zarząd Powiatu ogłosi konkurs. Obecny dyrektor może oczywiście do niego przystąpić.
- Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Elwira Czechowska
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tubawyszkowa.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz
Były burmistrz: "Ta kadencja to gaszenie pożarów"
Chętnie czynnie będę uczestniczył w inicjatywie referendum w sprawie odwołania Burmistrza i Rady Miejskiej w Wyszkowie. Forsuję ten pomysł już co najmniej od pół roku.
Ostrożny
09:49, 2026-05-22
Kolor elewacji do zmiany? Właściciel walczy w sądzie
Przepraszam ale z którym planem zagospodarowania jest zgodny ten festyniarski wygląd placu miejskiego? Wsiowy napis z którym Płochocki walczył zanim został burmistrzem, pobazgrane wielkanocne jajo na środku, zapadnięta fontanna i biało-czerwone taśmy dookoła. Szczyt estetyki
ale jaja
21:25, 2026-05-21
Mistrzowie Speedcubingu
Omg moj kolega jest za zdj
Cytrynka
18:02, 2026-05-21
Mieszkańcy Rybienka wolą mniejszy parking
Stanowisko Zarządu Osiedla Rybienko Leśne – Latoszek Zarząd Osiedla Rybienko Leśne – Latoszek informuje, że celem dotychczasowych działań i starań było stworzenie alternatywnego miejsca parkingowego dla samochodów obecnie parkowanych przy ulicach Jodłowej, Piaskowej oraz okresowo przy ulicy Jaskółki, które nie stanowią własności mieszkańców. W ocenie Zarządu Osiedla parking planowany przy ulicy Skarżyńskiego, na odcinku od ulicy Warszawskiej do ulicy Jaskółki, w pełni realizuje zgłaszany przez mieszkańców postulat dotyczący zapewnienia dodatkowych miejsc postojowych. Rozwiązanie to uznajemy za wystarczające zarówno z punktu widzenia potrzeb mieszkańców, jak i racjonalnego gospodarowania środkami publicznymi. Należy również podkreślić, że teren ten znajduje się w obrębie osiedla mieszkaniowego, a nie strefy przemysłowej, co powinno mieć istotne znaczenie przy planowaniu skali inwestycji parkingowych. Kwestie dotyczące organizacji wjazdu na parking — od strony ulicy Skarżyńskiego bądź ulicy Jaskółki — pozostawiamy do rozstrzygnięcia właściwym służbom i urzędnikom odpowiedzialnym za projekt oraz organizację ruchu. Jednocześnie zaznaczamy, że opracowywanie alternatywnych koncepcji zagospodarowania terenu nie jest działaniem niewłaściwym. Pozwala ono na analizę potencjalnych możliwości wykorzystania tego obszaru w przyszłości. Na chwilę obecną jednak okoliczni mieszkańcy nie zgłaszają potrzeby tworzenia dodatkowych miejsc parkingowych ponad te przewidziane w przedstawionej koncepcji. Mając na uwadze rozwój połączeń kolejowych na linii Wyszków – Warszawa, Zarząd Osiedla postuluje rozważenie w przyszłości budowy większego parkingu w formule „Parkuj i Jedź” przy stacji kolejowej, realizowanego we współpracy z władzami PKP. Takie rozwiązanie mogłoby w sposób bardziej kompleksowy odpowiadać na rosnące potrzeby komunikacyjne mieszkańców całej gminy. Z poważaniem Adam Paruszewski Przewodniczący Zarządu Osiedla Rybienko Leśne – Latoszek
Adam Paruszewski
14:17, 2026-05-21