Powiat

Zamknij

Dodaj komentarz

Pozytywnie o zamiarze likwidacji szkół w Dalekiem i Sieczychach

Monika Grzelecka 01:00, 26.11.2025 Aktualizacja: 23:15, 11.12.2025
Skomentuj Pozytywnie o zamiarze likwidacji szkół w Dalekiem i Sieczychach

Rada Gminy w Długosiodle podjęła uchwałę o zamiarze likwidacji od 31 sierpnia 2026 roku szkół podstawowych w Dalekiem i Sieczychach. To oznacza początek procedury likwidacyjnej. Nie wszyscy radni byli zdecydowani poprzeć tę decyzję. Potrzebna będzie jeszcze opinia Kuratorium Oświaty. Samorząd proponuje społeczności wsi przekształcenie budynków na domy ludowe.

Sprawa była przedmiotem obrad ostatniej sesji Rady Gminy. Jak dowiedzieli się radni, uczniom SP w Sieczychach wraz z odziałem przedszkolnym zapewnia się możliwość kontynuowania nauki i bezpłatny dowóz uczniów do SP w Starym Bosewie, natomiast uczniom SP w Dalekiem wraz z oddziałem przedszkolnym - w SP w Blochach.

[ZT]23881[/ZT]

"Mała szkoła daje im nie tylko wiedzę"

Głos sprzeciwu wobec zamiaru likwidacji placówki w Sieczychach zabrała radna Danuta Pakieła:

- Spotykamy się dziś w sprawie wyjątkowo ważnej. W sprawie przyszłości naszej szkoły podstawowej w Sieczychach. Nie jest to temat ani prosty, ani obojętny. Mówimy o instytucji, która przez lata tworzyła fundament naszej lokalnej społeczności. Mówimy o miejscu, które wychowało kolejne pokolenia, o miejscu będącym sercem wsi. I to nie jest przesada. Decyzja o zamknięciu szkoły nie jest jedynie kwestią finansów czy statystyki. To decyzja o tym, jak będzie wyglądało życie naszej miejscowości za kilka, kilkanaście a nawet kilkadziesiąt lat. Czy Sieczychy będą miejscem, w którym wciąż tętni życie? Czy staną się kolejną wioską, w której coś poważnego po prostu wygasło? - pytała.

Podkreślała, że szkoła to nie tylko budynek. To przestrzeń, w której dzieci uczą się świata, budują relacje, odkrywają talenty i czują się bezpiecznie.

- Mała szkoła daje im nie tylko wiedzę, ale także indywidualną opiekę, której większe placówki często nie są w stanie zapewnić. Każde dziecko jest tu zauważone. Każde dziecko ma odwagę być sobą. Może rozwijać swoje pasje bez obawy, że ktoś to oceni czy wyśmieje. Zmiana środowiska to duży ciężar psychiczny, z którym niektóre dzieci po prostu sobie nie poradzą. Wpłynie to na pogorszenie wyników w nauce, co jeszcze zwiększy presję - podkreślała.

Po drugie, zamknięcie szkoły to cios dla lokalnej społeczności. Szkoła w Sieczychach to miejsce spotkań, wydarzeń, integracji, tradycji. Gdy zabraknie szkoły, zniknie ważny element życia społecznego - uważa radna.

- Wieś bez szkoły traci swoją energię. Przestaje przyciągać młode rodziny, które chcą mieszkać w miejscu dającym ich dzieciom dobre, bliskie i bezpieczne środowisko do nauki - mówiła Danuta Pakieła.

Historia a przyszłość

Podkreślała, że dla wielu mieszkańców ta szkoła to wspomnienie, ale dla dzisiejszych dzieci to teraźniejszość.

- Dowożenie dzieci do odległych placówek to dodatkowe godziny w autobusie, mniej czasu na odpoczynek, mniej czasu na kontakt z rodziną. Dla najmłodszych to ogromne obciążenie, dla rodziców dodatkowy stres, dla gminy wcale nie zawsze oszczędności - argumentowała. - Szanowni państwo radni, czy naprawdę chcemy, by ich codzienność zmieniła się w długie dojazdy, wczesne pobudki, większe zmęczenie? Tylko dlatego, że jako gmina nie potrafiliśmy znaleźć innego rozwiązania.

Radna podkreślała, że broniąc szkoły, mieszkańcy bronią również naszej historii.

- To właśnie w Siechychach poległ Tadeusz Zawadzki "Zośka", jeden z największych bohaterów Szarych Szeregów, człowiek, który oddał życie za wolność. Czy możemy pozwolić na to, by w miejscu tak naznaczonym odwagą i poświęceniem, w miejscu, które Tadeusz Zawadzki wpisał w historię, zniknęła szkoła - symbol edukacji, wartości, ciągłości pokoleń? Czy naprawdę chcemy, by tu gdzie młody bohater walczył o lepsze jutro dla młodych Polaków, nasze dzieci musiały codziennie dojeżdzać do odległych szkół, tracąc godziny i bezpieczeństwo? Zamknięcie szkoły jest decyzją nieodwracalną. Gdy ją raz zlikwidujemy, nie odzyskamy jej. Dlatego apeluję do państwa radnych, zanim powiemy zamykamy, spróbujmy powiedzieć poszukajmy rozwiązania. Nie podejmujmy tej decyzji pochopnie. Porozmawiajmy z rodzicami, dyrekcją mieszkańcami. Niech nikt nie ma poczucia, że ta decyzja zapadła ponad jej głowami. Nie odbierajmy ludziom poczucia wpływu na własną przyszłość. Szukajmy rozwiązań nie likwidacji, ale przede wszystkim jako radni miejmy odwagę walczyć o tę szkołę, choćby po to, by móc spojrzeć mieszkańcom i dzieciom w oczy i powiedzieć: "Zrobiliśmy, wszystko co możliwe" - zaznaczyła radna.

[ZT]20385[/ZT]

"20 lat szukamy rozwiązania"

Do jej słów i do zaistniałej trudnej sytuacji odniósł się wójt Stanisław Jastrzębski.

- Przypomnę, że my szukamy rozwiązania, nie przesadzę jak powiem, że od 20 lat - powiedział. - Wynikiem szukania rozwiązań było m.in. przekazanie prowadzenia placówki stowarzyszeniu. Najpierw mieszkańcy stwierdzili, że powołają swoje Stowarzyszenie, dołożą starań. No niestety nic takiego się nie wydarzyło i szkołę prowadziło Stowarzyszenie utworzone przez gminę, Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Gminy Długosiodło. Przez te 20 lat szukaliśmy różnych rozwiązań i tak naprawdę to nie chodzi o budynek, bo budynku nikt nie zabierze. O tym, w jaki sposób, będzie wykorzystywany ten i wszystkie publiczne budynki decydują tylko i wyłącznie mieszkańcy, ich zaangażowanie, ich potrzeby i to w jaki sposób potrafią organizować swoje życie. A więc nic nie stoi na przeszkodzie, że szkoła nadal pozostanie placówką kultury, budynek pozostanie nadal budynkiem można by powiedzieć ludowym, wiejskim ośrodkiem kultury, bo tak każdy budynek powinien być wykorzystywany. Ale w tym wszystkim najważniejsze są dzieci.

Zapewnić prawidłowy rozwój 

Zdaniem wójta, przede wszystkim chodzi o prawidłowy rozwój dzieci.

- Nikt nie przekona dorosłego człowieka, że jeżeli w klasie zostaje jedno, dwójka, a nawet piątka dzieci, to spełniamy i tworzymy im najlepsze warunki do edukacji i do rozwoju. Proszę wyobraźcie sobie, co się dzieje, jeżeli z dwójki czy trójki zachoruje chociażby jedno. Jak to dziecko się czuje? Następnie zmuszeni przez rzeczywistość zaczynamy łączyć klasę zero z klasą pierwszą, drugą i trzecią. W jaki sposób zapewnić prawidłowy rozwój tym dzieciom, które potrzebują szans naprawdę do tego, żeby wykorzystać swój potencjał intelektualny - mówił wójt. - Ja uważam i namawiam wszystkich, żebyśmy myśleli o rozwoju tego dziecka, żebyśmy myśleli o dodatkowych zajęciach, o profesjonalnych warunkach, gdzie można prowadzić ćwiczenia z biologii, chemii, fizyki, bo to jest wymóg tych czasów - mówił wójt.

Druga sprawa to dowóz dzieci do szkół.

- Przecież my tych dzieciaków nie mamy potrzeby wożenia po 50 km w jedną stronę. Będziemy dowozili dzieciaczki do szkoły w Blochach, bo tam mamy klasy od ośmiu do dwunastu dzieciaczków, gdzie są po pierwsze lepsze warunki, po drugie będziemy pracowali wspólnie, żeby jeszcze poprawić warunki, te które wpływają na poziom edukacji. Jeżeli chodzi o szkołę w Sieczychach, proponujemy szkołę w Starym Bosewie - zapewniamy transport, dołożymy wszystkich starań, żeby dzieciaki czuły się prawidłowo - mówił Stanisław Jastrzębski. - Jeżeli w tym wiejskim domu czy w domu ludowym będzie taka potrzeba, żeby dzieciaczki mogły po lekcjach spotkać się i odrobić sobie lekcje, gdzieś powtórzyć jakieś sprawy, oczywiście dołożymy takich starań. Na pewno, żaden z obiektów nie będzie stał pusty, jeżeli tylko mieszkańcy będą chcieli z nich korzystać - zapewnił. 

Głównym powodem tej decyzji jest demografia.

- Nie rodzą się nam nowe dzieci w takiej ilości, jakiej chcielibyśmy. Przyszła dziwna moda, że stawanie się mamą przesuwa się w czasie. My jesteśmy z pokolenia, gdzie było nas i troje, i czworo, i szóstka i to było największym szczęściem. Dzisiaj mam nadzieję, że świat wróci do pewnych wartości ponadczasowych. Majątki, nawet największe, stanowiska, nawet najwyższe, przemijają. A jeżeli Polska ma trwać wiecznie, a winna trwać wiecznie, bez nowego pokolenia będzie to po prostu niemożliwe - mówił wójt Jastrzębski.

Zapewniał, że i o historycznych wartościach i tradycjach gmina nie zapomni.

- Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w budynku SP w Sieczychach dalej kultywować tradycję "Zośki" Zawadzkiego, bo przypomnę, że on zginął nie w ataku na szkołę, tylko na budynek, w którym mieścił się posterunek hitlerowski. Chcemy nawiązać kontakt z harcerzami hufca im. "Zośki". Chcemy i bez względu nawet na zaangażowanie miejscowej społeczności będziemy kultywowali to miejsce jako miejsce pamięci, jako symbol walki żołnierzy Armii Krajowej. Tych symboli mamy dużo więcej - zapewniał włodarz.

Serce kontra rozum

Wójt zaznaczył, że gmina poczyni starania, żeby zapewnić jak najwięcej miejsc pracy pedagogom, którzy obecnie pracują w placówkach. 

- Zdajemy sobie sprawę i apelujemy do młodych, szczególnie najmłodszych. Oni znajdą sobie może lepsze rozwiązanie, może ciekawszą pracę, bo pedagodzy dzisiaj są naprawdę poszukiwani. Wcale nie trzeba daleko jeździć. Natomiast ci, którzy przez lata pracowali na rzecz tej społeczności, mają prawo pierwszeństwa w tym, żeby pozwolić im dopracować do emerytury - mówił.

Wójt uważa, że to decyzja, której wymaga dobro dzieci. Stanisław Jastrzębski wyraził zrozumienie dla obaw rodziców.

- Wiem, mam poczucie i rozumiem, że mieszkańcy, którzy często myśląc o najbliższych swoich, o dzieciach, częściej używamy wszyscy serca niż rozumu i muszę przyjąć do wiadomości, że dla rodziców nawet gdyby jedno dziecko zostało w tej klasie, to jest to najważniejsze i to jest super. Ale niestety wiedza, przede wszystkim wiedza naukowa pokazuje, że gdyby takie rozwiązania były najlepszymi, to na dworach, gdzie stać ich było na guwernantki, ale ten system też nie wytrzymał próby czasu, zbankrutował. Pomimo tego, że dzieci tych szlachciców znały języki, często nie potrafiły sobie poradzić w normalnym i zwykłym życiu. I tu my byśmy odebrali naszym dzieciom możliwość kontaktowania się w środowisku, uczenia się, rozwiązywania od najmłodszych lat pewnych problemów, uczenia się wzorców - nie znam takiej rodziny, która by odbierała swoim dzieciom takie możliwości.

"Mógłbym wybrać drogę komfortu" 

- Rozumiem niepokój rodziców, rozumiem niepokój społeczności lokalnej, ale są sytuacje i są pewne organa, do których należy wójt gminy, radni gminy, sołtysi, że my nie mamy komfortu takiego, że możemy tylko zajmować się sprawami pięknymi, łatwymi, bezproblemowo. To my musimy mieć odwagę podejmowania i rozwiązywania najtrudniejszych problemów z poczuciem pełnej odpowiedzialności. Ja też mógłbym wybrać drogę komfortu. Mógłbym udać, że tego problemu w ogóle nie ma, ale czy to byłaby właściwa postawa? Czy udawanie, że jakoś to będzie, to jest taka postawa, którą mieszkańcy by chętnie akceptowali? Wydaje się, że nie. My tym bardziej - skoro jesteśmy blisko ludzi - mamy nie tylko prawo, ale przede wszystkim obowiązek mierzenia się z najtrudniejszymi, a nawet i osobistymi tragediami wielu rodzin czy wielu ludzi. Nie możemy zaniechać tylko dlatego pewnych decyzji, że są niepopularne albo bardzo trudne. Mogę tylko prosić o tą odwagę, o poczucie pewnej odpowiedzialności. Każda decyzja będzie miała swoje konsekwencje. Jeżeli w tej klasie już na początku jest jedno czy dwoje dzieci, to w takim składzie będą szły aż do ósmej klasy. Nie wyobrażam sobie. Zrobiono bardzo wielką krzywdę, likwidując gimnazja, bo te wszystkie niedomogi w szkołach, w klasach I-VI gimnazja pięknie wyrównywały. I dziś to, o co się pani radna Danuta martwi, że nasze dzieci nie poradzą sobie w sąsiedniej szkole podstawowej. To powiedzcie mi, jak sobie poradzą w szkole średniej? Jak sobie poradzą w większej grupie? My nie możemy tutaj nawet zorganizować możliwości, żeby one między sobą jakoś konkurowały. A to też jest element niezbędny do prawidłowego rozwoju, szczególnie młodych ludzi - mówił Stanisław Jastrzębski.

"Pan wójt już zdecydował"

-  To jest zamiar, to nie jest jeszcze likwidacja - zaznaczyła zastępca wójta Ewa Karczewska. - My mówimy, że podejmujemy uchwałę o zamiarze likwidacji  Szkoły Podstawowej w Dalekim i Szkoły Podstawowej w Sieczychach. Na komisji pewne wątpliwości zostały wyjaśnione. Odbyły się spotkania w poszczególnych miejscowościach, odbyły się również spotkania z pedagogami i z dyrektorami tych placówek. Nie doprowadzmy do tego, że nie będzie dzieci w szkole, tylko zostaną nauczyciele. Naprawdę zwracamy się do wysokiej Rady o podjęcie powyższych uchwał. 

- Pan wójt tak naprawdę to już zdecydował o tym, czy zamykamy te dwie szkoły - skwitował radny Marek Krzyżanski. - Prosiłem, żebyśmy przenieśli całą tą rozmowę na komisję oświatową. Radni nie wyrazili zgody. Likwidujemy szkołę w Sieczychach i Dalekim. A co potem? Czy do końca pana kadencji zlikwidujemy szkołę w Blochach? Chciałbym usłyszeć jasną odpowiedź. 

- Słuchanie jest dużą umiejętnością, a szczególnie słuchanie ze zrozumieniem jest cenną zaletą każdego z nas - odparł wójt. - Chyba wszyscy wiedzą na terenie całej gminy, że żadnej szkoły w Blochach nie zamierzamy likwidować, bo nie ma takiej potrzeby ani takiej możliwości. W tej chwili w tej szkole uczy się około 110 dzieci. Jeżeli dokoptujemy 30, będzie to super średnia, nie najmniejsza, nie malutka, ale fajna szkoła. Mamy tam fajną dyrekcję, fajne grono pedagogiczne. Jeżeli zostaną oni jeszcze wzmocnieni stosownie do potrzeb, to ja jestem przekonany, że nie będziemy rozmawiali o tym, żeby utrzymywać klasy jedno- czy dwu- czy trzyosobowe, tylko będziemy już myśleli o tym, jak zrobić tam pracownię, jak podnieść poziom nauczania, jak stworzyć warunki, żeby każde dziecko mogło, wchodząc w życie dorosłe, zapamiętać i powiedzieć: „tak miałem warunki wszechstronnego rozwoju, mogłem realizować się i przygotować do życia w dorosłości". Jeszcze raz powtarzam: nie ma na tą chwilę żadnego zagrożenia i na najbliższe 10 lat, żeby jakieś zmiany odbywały się jeszcze w strukturze naszych placówek. Trzy placówki: Długosiodło, Stare Bosewo i Blochy są potrzebne, powiedziałbym są niezbędne naszym dzieciom - zaznaczył wójt.

Nie wszyscy "za" 

Za podjęciem uchwały w sprawie zamiaru likwidacji SP w Sieczychach opowiedziało się 7 radnych (Katarzyna Fijałkowska-Laska, Adam Iciński, Mariola Kruszewska, Marcin Naruszczka, Teresa Paradowska, Rafał Pawłowski, Arkadiusz Pych), przeciw - 6 (Anna Głogowska, Marek Krzyżanski, Jadwiga Łazarecka, Marek Machnowski, Danuta Pakieła, Małgorzata Pujer) przy jednym głosie wstrzymującym (Małgorzata Zakrzewska). Za przyjęciem uchwały o zamiarze likwidacji SP w Dalekiem opowiedziało się 8 radnych (Katarzyna Fijałkowska-Laska, Adam Iciński, Mariola Kruszewska, Jadwiga Łazarecka, Marcin Naruszczka, Teresa Paradowska, Rafał Pawłowski, Arkadiusz Pych), przeciw było 6 (Anna Głogowska, Marek Krzyżański, Marek Machnowski, Danuta Pakieła, Małgorzata Pujer, Małgorzata Zakrzewska). Podczas obrad nie był obecny radny Tomasz Ciach. Teraz wójt musi zawiadomić o zamiarze likwidacji szkoły rodziców uczniów, Mazowieckiego Kuratorium Oświaty i właściwe organizacje związkowe w celu uzyskania ich opinii.

[ZT]23802[/ZT]

(Monika Grzelecka)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tubawyszkowa.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

Kolor elewacji do zmiany? Właściciel walczy w sądzie

Przepraszam ale z którym planem zagospodarowania jest zgodny ten festyniarski wygląd placu miejskiego? Wsiowy napis z którym Płochocki walczył zanim został burmistrzem, pobazgrane wielkanocne jajo na środku, zapadnięta fontanna i biało-czerwone taśmy dookoła. Szczyt estetyki

ale jaja

21:25, 2026-05-21

Mistrzowie Speedcubingu

Omg moj kolega jest za zdj

Cytrynka

18:02, 2026-05-21

Mieszkańcy Rybienka wolą mniejszy parking

Stanowisko Zarządu Osiedla Rybienko Leśne – Latoszek Zarząd Osiedla Rybienko Leśne – Latoszek informuje, że celem dotychczasowych działań i starań było stworzenie alternatywnego miejsca parkingowego dla samochodów obecnie parkowanych przy ulicach Jodłowej, Piaskowej oraz okresowo przy ulicy Jaskółki, które nie stanowią własności mieszkańców. W ocenie Zarządu Osiedla parking planowany przy ulicy Skarżyńskiego, na odcinku od ulicy Warszawskiej do ulicy Jaskółki, w pełni realizuje zgłaszany przez mieszkańców postulat dotyczący zapewnienia dodatkowych miejsc postojowych. Rozwiązanie to uznajemy za wystarczające zarówno z punktu widzenia potrzeb mieszkańców, jak i racjonalnego gospodarowania środkami publicznymi. Należy również podkreślić, że teren ten znajduje się w obrębie osiedla mieszkaniowego, a nie strefy przemysłowej, co powinno mieć istotne znaczenie przy planowaniu skali inwestycji parkingowych. Kwestie dotyczące organizacji wjazdu na parking — od strony ulicy Skarżyńskiego bądź ulicy Jaskółki — pozostawiamy do rozstrzygnięcia właściwym służbom i urzędnikom odpowiedzialnym za projekt oraz organizację ruchu. Jednocześnie zaznaczamy, że opracowywanie alternatywnych koncepcji zagospodarowania terenu nie jest działaniem niewłaściwym. Pozwala ono na analizę potencjalnych możliwości wykorzystania tego obszaru w przyszłości. Na chwilę obecną jednak okoliczni mieszkańcy nie zgłaszają potrzeby tworzenia dodatkowych miejsc parkingowych ponad te przewidziane w przedstawionej koncepcji. Mając na uwadze rozwój połączeń kolejowych na linii Wyszków – Warszawa, Zarząd Osiedla postuluje rozważenie w przyszłości budowy większego parkingu w formule „Parkuj i Jedź” przy stacji kolejowej, realizowanego we współpracy z władzami PKP. Takie rozwiązanie mogłoby w sposób bardziej kompleksowy odpowiadać na rosnące potrzeby komunikacyjne mieszkańców całej gminy. Z poważaniem Adam Paruszewski Przewodniczący Zarządu Osiedla Rybienko Leśne – Latoszek

Adam Paruszewski

14:17, 2026-05-21

Wywiad z Elżbietą Gadalińską

Gratulacje Elu i powodzenia, jesteśmy z Ciebie dumni 🥰

Wioletta

16:41, 2026-05-20

0%