REKLAMA
AKTUALNOŚCIMiastoPowiatSportRozrywkaNaukaTurystykaNa SygnaleKącik PrasowyKulturaPrzetargi i komunikatyWybory

"Grasz - graj. Nie grasz - nie przeszkadzaj" - Jurek Owsiak w Wyszkowie

Miasto

Szef Fundacji Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, która od 26 lat gra i wspiera polskich pacjentów, spotkał się z wyszkowianami. Przyjechał podziękować za zaangażowanie w organizację wyszkowskich Finałów WOŚP, ale także po to, by zarażać swoim pozytywnym nastawieniem do życia, pasją, radością z tego, co robi. Opowiadał o trudnych początkach i wspaniałym rozwoju idei WOŚP, która stała się marką, wyróżniającą Polskę w świecie. - To fenomen, to pokoleniowe zdarzenie, którego zazdroszczą nam obcokrajowcy i które jednoczy Polaków jak wigilia - mówił.

Galeria zdjęć


REKLAMA

Dawno Wyszków nie miał okazji gościć człowieka tak wyjątkowego. Wyjątkowe było to także spotkanie - jak zdradzili nam współpracownicy Jerzego Owsiaka nie bierze on zwykle udziału w takich otwartych spotkaniach. Owszem, konferencje prasowe, wielkie medialne wydarzenia, spotkania w szpitalach, rozmowy, ale pracy w Fundacji jest tak dużo, że nie ma czasu na odwiedzenie każdego z 1700 sztabów WOŚP w kraju i zagranicą. Wyszków, który z Wielką Orkiestrą gra od 25 lat, może czuć się wyróżniony. Z pewnością ci, którzy przyszli na spotkanie do WOK "Hutnik", nie wyszli zawiedzeni. Jerzy Owsiak ma w sobie charyzmę, wiarę w to, co się robi, miłość i pasję do idei, którą udało się zainteresować miliony ludzi i która przyniosła pomoc tysiącom chorych w Polsce. Chce i potrafi tym zarażać ludzi. Jest przy tym człowiekiem pełnym tolerancji, szacunku dla innych. Ma też duże poczucie humoru i dystans do samego siebie oraz rzeczywistości, w jakiej prowadzi swoją działalność. To niezwykłe, jak jeden zwykły wydawałoby się człowiek, potrafił wymyślić i rozkręcić tak ogromne i wyjątkowe przedsięwzięcie. Ale to zasługa wielu ludzi, których spotykał na swojej drodze, oraz często dzieło przypadku. Początki nie były łatwe, nikt wtedy nie przypuszczał, że WOŚP przetrwa ćwierć wieku i w dodatku nabierze takiego rozmachu. Nikt nie śmiał przypuszczać, że w środku zimy tysiące wolontariuszy będzie zbierać pieniądze, a Polacy tak szczodrze będą wspierać akcję. Ostatni Finał przyniósł  ponad 126 mln zł. 

- 28 lat temu zacząłem moją przygodę z radiem. Miałem fatalną dykcję, jakałem się, mówiłem niegramatycznie a mimo to Rozgłośnia Harcerska zaprosiła mnie do współpracy. Potem była "Trójka" - tam przeżyłem najpiękniejsze lata radiowe. Usłyszałem, że lekarze z Centrum Zdrowia Dziecka zbierają pieniądze na płucoserce i spontanicznie wsparłem zbiórkę i nagle ludzie zaczęli do mnie przysyłać pieniądze - opowiadał Jerzy Owsiak. 

Potem rozpoczął przygodę z Telewizją Polską, gdzie po raz pierwszy wspomniał o WOŚP, pokazał orkiestrowe serduszko.

- Wszyscy specjaliści mówili, że nazwa jest za długa, a logo nie takie, że powinna to być kropla krwi albo łza, i że w ogóle to powinno być latem a nie zimą. Ale latem TVP nie miała wolnych terminów - braliśmy, co było. Gdy organizowaliśmy pierwszy Finał, byliśmy przerażeni. Gdy jechałem do studia pustą Warszawą, było -17 stopni. Ludzie zbierali wtedy pieniądze do toreb po jabłkach, pudełkach po proszku. Na ksero zrobiliśmy 250 tys. serduszek, dzis drukujemy 35 mln i to mało. 26 lat temu nasz kraj naprawdę był w ruinie, ale mieliśmy ducha niesamowitego. Nie wiedziałem wtedy, jak to prowadzić, co się wydarzy, nie wiedziliśmy, jak reagować, gdy ludzie przynoszą nam swoje oszczędności - pogniecione, zmiętolone. Braliśmy deskę do prasowania, prasowaliśmy te pieniądze i liczyliśmy. Nie wiedziliśmy, co mówić, darliśmy mordy, ale nagle wtedy, 26 lat temu, poczuliśmy, że Polacy nas słuchają. Poczuliśmy, jak bardzo chcą być razem. Nic się w tym względzie nie zmieniło. Finał WOŚP nadal przyciąga, jednoczy ludzi jak wigilia - mówił Jerzy Owsiak. 

Nie poprzestał na jednym finale, bo kocha to, co robi.

- Jeśli robicie coś z pasją, jest większe zaangażowanie. Ważny jest też zespół. Fundacja liczy 40 osób. Robimy rzeczy, które wprawiają w zdumienie ludzi na całym świecie. Od samego początku trzymamy się tych samych zasad: jasno określony, konkretny cel, rozliczenie tego, co zbierzemy. Efekty są dotykalne. Leżycie na tych łóżkach, dotykacie ich, 6 mln dzieci przeszło bezpłatne badanie słuchu, to jest dotykalność Orkiestry. Tym, którzy narzekają, krytykują, mówimy: jak sie nie podoba, to nie przeszkadzaj. Daj nam to robić, daj nam się bawić, bo Finał to jest dzień zabawy. Następnego dnia po Finale zaczyna się praca, bo te pieniądze trzeba nie tylko policzyć, ale i rozsądnie wydać, pilnować, by sprzęt trafił tam, gdzie jest potrzebny. My robimy to wszystko sami, nie wynajmujemy reżyserów - mówił Owsiak. 

Namawiał wyszkowian, żeby wierzyli w moc marzeń, daleko stawiali sobie cele i do nich dążyli, by szanowali innych. Sam jest ogromnie wdzięczny wszystkim, którzy angażują się w WOŚP. Formą podziękowania dla nich stał się festiwal PolandRock (dawniej Woodstock) w Kostrzyniu nad Odrą w dniach 2-4 sierpnia. Festiwal otwarty, niebiletowany, który stał się jednym z największych na świecie i wydarzeniem na miarę Finałów WOŚP. Pół miliona ludzi tworzy wtedy własną społeczność, mieszka w festiwalowym miasteczku, gdzie ma własne sklepy, pocztę, szpital, sąd, policję a nawet więzienie. Jerzy Owsiak zaprasza na festiwal całe rodziny. 

- Możemy się różnić, ale szanujmy się. Nikt obcy nie wszedł do naszego kraju z chorymi pomysłami. To sami Polacy wymyślili podziały - mówił. Niezmiennie wierzy jednak w ludzi, w ich mądrość, dobro, zaangażowanie, solidarność, którą okazują w chwilach potrzeby.   

- To ma sens, to ma ogromny sens. To jest zdarzenie pokoleniowe - pieniądze zbierają nasze dzieci i wnuki - podkreślał na zakończenie spotkania. Chętnie rozmawiał z wyszkowianami, rozdawal autografy, pozował do zdjęć. Zrobił na słuchaczach ogromne wrażenie. A przygotowane przez niego filmy, prezentujące działalność Fundacji WOŚP, wzruszyły do łez. Wśród uczestników spotkania byli tacy, którzy namacalnie przekonali się o wartości WOŚP, gdyż zakupiony przez nią sprzęt medyczny pomógł im lub ich najbliższym. Na spotkanie przybyli także wolontariusze i członkowie wyszkowskiego sztabu WOŚP, którym Jerzy Owsiak serdecznie podziękował za dobrą robotę.

- Pamiętajcie, nie rekordy się liczą. Pół miliona za serduszko jest tyle samo warte co złotówka wrzucona do puchy. Dajce dużo radości ludziom, którzy was obdarowują - prosił. 

 

 

REKLAMA
Elwira Czechowska

Udostępnij:


Jerzy OwsiakWOŚPWyszków

Komentarze

Brak komentarzy...

Zostaw komentarz


POLECANE FIRMY

REKLAMA

AKTUALNOŚCI

REKLAMA

KALENDARZ WYDARZEŃ

18
Czwartek
Październik 2018
Październik
Po Wt Śr Cz Pt So Nd
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
1234
imieniny:
Hanny, Klementyny, Łukasza

REKLAMA

Pracuj.pl