REKLAMA
AKTUALNOŚCIMiastoPowiatSportRozrywkaNaukaTurystykaNa SygnaleKącik PrasowyKulturaPrzetargi i komunikatyWybory

"Wyszkowski Bug wymaga troski"

Miasto

Troski i odrobiny zainwestowania, bo zainteresowanie rzeką i tym, co oferuje, jest wśród wyszkowian duże, czego dowodem są konkluzje płynące z pierwszego spotkania zespołu konsultacyjnego ds. rzeki, które odbyło się 15 lipca.

Galeria zdjęć


REKLAMA

Impuls do dyskusji dała ubiegłoroczna debata „Nadbużańskie wrota - wyszkowska rekreacja z rzeką czy bez niej”, którą zorganizowała grupa społeczników „Obie Strony Miasta”. To tam padła propozycja powołania roboczego zespołu, który wspólnie z władzami miejskimi wypracowałby propozycje rekreacyjnego i turystycznego wykorzystania potencjału rzeki Bug w gminie Wyszków. Inicjator Adam Grześkiewicz - prezes Stowarzyszenia Miłośników Rybienka Leśnego i Okolic - podjął rozmowy z burmistrzem a już na kolejne spotkanie zaproszono szersze grono osób, które zawodowo i hobbystycznie związane są z rzeką. W spotkaniu 15 lipca w Urzędzie Miejskim uczestniczyli: burmistrz Grzegorz Nowosielski, naczelnicy Robert Garbarczyk i Adam Mróz z Urzędu Miejskiego, Agata Sobieska - ze spółki Wody Polskie, Serwacy Narowski - emerytowany pracownik RZGW, społecznicy Bartłomiej Adler, Piotr Płochocki, Adam Grześkiewicz, Zbigniew Wyszyński, Marek Kamiński i Grzegorz Kaflik prowadzący wypożyczalnie kajaków. Elżbieta Kasińska - prezes wyszkowskiego oddziału Ligi Morskiej i Rzecznej, Adam Szymański - dyrektor WOSiR, Czesław Lach z zarządu Polskiego Związku Wędkarskiego, żeglarze Marek Siekierski - prezes Klubu Przyjaciół Wyszkowa, Piotr Eychler - prezes stowarzyszenia Spinaker oraz Wojciech Chodkowski.

Co było, nie wróci

- Dziękuję za podjęcie tej inicjatywy - zwrócił się do burmistrza Adam Grześkiewicz. - Idea jest bardzo prosta. Wszyscy zgodzimy się, że wyszkowski Bug wymaga troski i tego, żeby się nim zaopiekować i udoskonalić możliwości jego wykorzystania jeśli chodzi o turystykę. Potrzebujemy dwóch rzeczy: choćby minimalnej infrastruktury technicznej ale też - nazwijmy to - elementów infrastruktury społecznej. Dlatego powstał ten zespół konsultacyjny ds. wyszkowskiego Bugu. Nie jest to grono decyzyjne ale jest to grono osób zainteresowanych z racji hobby lub funkcji zawodowych czy społecznych. Chcemy lepiej wyartykułować potrzeby społeczne a od strony urzędu w sposób lepszy przygotować decyzje, które będą podejmowane w konsultacji z osobami, które mają coś do powiedzenia w temacie rzeki.

- Bez względu na to co wymyślimy i jak wymyślimy, musimy to oprzeć na gruncie formalnym, biorąc pod uwagę kwestie własności terenu a także zradykalizowane prawo wodne - zaznaczył na początku naczelnik wydziału inwestycji Adam Mróz, który widzi też inne przeszkody: - Dzisiaj rzeka jest wypłycona. To nie jest ta rzeka, która była 30-40 lat temu i powrót do tamtych czasów, gdy odbywała się tu rekreacja niemalże jak na Mazurach, jest niemożliwy.

- Warto koncentrować się na tym, co możemy dzisiaj zrobić. Dzisiaj są rozwiązania techniczne, które pozwalają wykorzystywać także te wypłycone rzeki. Zgadzam się, że nie ma powrotu do przeszłości, bo jesteśmy w innej sytuacji pod każdym względem, ale trzeba patrzeć, jak możemy wykorzystać to, co jest dzisiaj - odparł Adam Grześkiewicz.

Za płytko

O tym, że problem wypłycenia rzek jest powszechny, mówił doświadczony żeglarz Wojciech Chodkowski.

- Ten problem, który jest w Wyszkowie, jest wszędzie. Poszły duże nakłady na infrastrukturę i nie jest właściwie wykorzystywana. Są miejsca, gdzie jest dużo gorzej niż w Wyszkowie. Jesteśmy w stanie stać się nawet liderem jeśli chodzi o zagospodarowanie i wykorzystanie rzeki Bug. Możemy wypracować taki model wykorzystania rzeki, który pójdzie w Polskę i w świat - wyraził jednak nadzieję. 

W podobnym tonie wypowiadała się Elżbieta Kasińska:

- Sporo Wojtek masz racji, ale żeby kajakarze ruszyli, żeby ludzie zwrócili się do rzeki, musi być jakakolwiek przystań. Tak naprawdę nie mamy skąd ruszyć. Jeśli nie zaczniemy myśleć, żeby stworzyć jakąkolwiek bazę tutaj, nie będzie żadnych kajaków, żadnego pływania. Wszystkie rzeki mogą Odrze pozazdrościć, bo tam co 30 km jest miejsce postoju, marina, miejsce, gdzie można coś zjeść, skorzystać z toalety. Myślmy też w tym kierunku, by młodzież ukierunkować na wodę, na żeglarstwo - zróbmy to dla przyszłości i niech historia w innym wymiarze dalej toczy i rozwija - mówiła prezes LMiR.

Piotr Eychler zwrócił uwagę, że pogłębienie rzeki jest elementem nieodzownym:

- W okolicach Gulczewa ciężko przebić się przez mielizny. Główki, ostrogi dawniej w jakiś sposób regulowały tę rzekę, że to dno się samo pogłębiało, oczyszczało. Czy wielki problem jest w tym, by te ostrogi odbudować? - pytał.

Z odpowiedzią pospieszył Serwacy Narowski.

- Wyliczono, że jeżeli rzeka będzie miała 82,5 metra to przy stanie średnim rocznym będzie głębokość 2 metry (od wody średniej). I to by wystarczyło. Odległość między równoległą przy parku a końcówkami ostrów jest wlaśnie 80-82 metry i tak powinno być. Te budowle spowodowały zwężenie koryta rzeki, przez co musiała się ona sama pogłębić. Te budowle są po to, by nie było erozji i żeby zwęzić koryto. Co roku wody jest mniej i pasowałoby znów trochę koryto zwęzić. To są kosztowne rzeczy, ale przy LOK i na Latoszku głębokość jest odpowiednia, natomiast należałoby odbudować szereg ostrów od mostu kolejowego w dół rzeki - stwierdził.

O plany takich inwestycji zapytano przedstawicielkę Wód Polskich.

- W planach są takie prace, ale formalności i koszty, jakie trzeba ponieść są ogromne. Podzielono to na etapy. Obecnie zleciliśmy oszacowanie kosztów odtworzenia koryta na wysokości Popowa. Plany będziemy starać się realizować. Niestety, dalej od 6 km w Popowie, jest obszar Natury 2000 i może być trudno - wyjaśniała Agata Sobieska. 

"Odejdźmy od gigantomanii"

Zaproponował Adam Grześkiewicz.

- Właśnie. Mówimy o rzeczach kosztownych, które przekraczają nasze możliwości, a powinniśmy sobie wspólnie zadać pytanie: jakie są nasze oczekiwania? Czy mamy tu stworzyć sobie drugą Krutynię? - stwierdził Marek Kamiński. 

Jego zdaniem pod względem turystyki wodnej gmina Wyszków nie jest pustynią. 

- Od 17 lat wypożyczam kajaki i nie narzekam na brak turystów, ale zastanawiam się, co zrobić, żeby było atrakcyjniej, żeby nasza gmina była bardziej atrakcyjna dla turystów? To są proste rzeczy, jak infrastruktura sanitarna, miejsce zatrzymania się - mówił ze swojego punktu widzenia. 

Według jego szacunków w Kamieńczyku na Liwcu w weekendy pływa około tysiąca kajaków. Niestety, przedsiębiorcy muszą sami zadbać o odpowiedni dobór tras, aby mogli do nich dojechać i swobodnie zwodować oraz odebrać kajaki, dlatego rzadko wypuszczają turystów na Bug.

- Trasy wybieramy tak, żeby dało się dojechać samochodami i zwodować. Na betonie kajaki się niszczą, więc koło LOK, gdzie jest betonowy slip, nie jest przyjaźnie dla kajaków. Kajaki nie potrzebują dużej infrastruktury, betonowej. Dla mnie idealnym miejscem jest plaża, gdzie jest płaski, piaszczysty brzeg - mówił Marek Kamiński. 

Zdaniem Marka Siekierskiego jednak mało osób pływa po Bugu, bo na odcinku wyszkowskim jest on najmniej atrakcyjny.

- W Wyszkowie jest mały ruch, bo na tym odcinku rzeka jest najbardziej nudna. Dużo ładniej jest powyżej i poniżej Wyszkowa, zwłaszcza Szumin - stwierdził.  

Zdaniem dyrektora WOSiR Adama Szymańskiego problemem jest także lęk przed dużą rzeką.

- Nie mamy takich doświadczeń z organizacji kilku naszych spływów. Rzeka Bug jest płytka i jest bardzo przyjazna dla kajaków. Nie straszmy ludzi. Namawiam, żebyśmy nie szli w gigantomanię, ale patrzyli na to, co jest możliwe w tych warunkach i to robili. Naprawdę potrzeba, żeby co 10-15 km było miejsce, by te 30 kajaków wpłynęło. Wyszków ma doskonałe miejsce - plażę. Pójdźmy krok dalej. Potrzebujemy małej przystani, slipu z prawdziwego zdarzenia, plaży, żeby ludzie mieli teren rekreacyjny i infrastruktury brzegowej typu ścieżki, proste miejsca ogniskowe - odpowiadał Adam Grześkiewicz. 

Slip i przystań, ale gdzie?

Wszyscy zgodzili się z nim, że plaża na Latoszku jest odpowiednim miejscem dla kajaków, ale co z innymi jednostkami pływającymi? I co z turystami, którzy po zejściu na brzeg nie mają dostępu do sklepu czy gastronomii? Od dawna o miejsce do swobodnego wodowania łódek zabiegają m.in. wyszkowscy wędkarze. Adam Grześkiewicz zwrócił uwagę, że pływające tratwy i większe łodzie np. płaskodenne nie mają gdzie zacumować na krótki przystanek, nie mówiąc już np. o dłuższym postoju na nocleg czy przezimowaniu łódki. 

- Tu nawet nie chodzi o komfort, ale też kwestie prawne, bo nie można sobie wodować łódki czy kajaka gdzie się chce - zauważył przedstawiciel PZW.

Czesław Lach przypomniał propozycję wędkarzy, aby odtworzyć jeziorko - kanałek w sąsiedztwie mostu kolejowego i tam stworzyć mini przystań ze slipem.

- Tam trzeba by tylko pogłębić wlot, zbudować slip - mówił.

- Slip w Wyszkowie musi mieć min. 32 metry długości - poinformowął Serwacy Narowski. - W żaden sposób taki slip nie zmieści się między mostami. Najlepsze miejsce jest właśnie tam, gdzie dawny most pontonowy, bo slipowanie ze względów bezpieczeństwa nie może być bezpośrednio w nurt rzeki. 

Rozważano także inne lokalizacje. Jedną z nich jest istniejąca namiastka przystani przy LOK. Ale padła też propozycja stworzenia nowej - przy kościele św. Idziego. 

- To jest dobre miejsce, bo jest dojazd utwardzony, jest zaplecze gastronomiczne, teren zagospodarowany, ładny widok - mówił Marek Siekierski.

- Problem jest z manewrowaniem, bo samochód z przyczepką będzie tam miał kłopoty - na co zwrócił uwagę Marek Kamiński. 

"Nie staniemy się ośrodkiem wodnym"

Zdaniem Bartłomieja Adlera przed wyborem lokalizacji naleźałoby najpierw określić inne priorytety.

- Dla kogo, jakiej ilości łódek czy kajaków ma powstać ta przystań? - zastanawiał się. - Powstała jedna przystań przy LOK, która kompletnie nikomu nie służy. 

Zdaniem burmistrza Grzegorza Nowosielskiego także trzeba lepiej przemyśleć koncepcję i odpowiedzieć sobie na kluczowe pytanie:

- Czy my chcemy zagospodarować rzekę dla mieszkańców, czy stworzyć część dłuższej trasy kajakowej i zachęcić ludzi, żeby płynąc kajakami się tutaj zatrzymali, albo jedno i drugie? DO tego drugiego trzeba zachęcić do współpracy inne gminy - zadawał pytanie burmistrz. 

- Przede wszystkim dla mieszkańców Wyszkowa, dla samych siebie - odpowiadał Adam Grześkiewicz. - Jeżeli dzięki temu ściągniemy tutaj jeszcze jakichś ludzi, letników, naszych znajomych, to tym lepiej, bo to napędza spiralę. Popyt i podaż się napędzają. Dziś nie ma ruchu na Bugu, bo nie ma infrastruktury, ale jak ona się pojawi, będzie ruch. Korzyść mają wszyscy, bo pokazuje to miasto z dobrej strony jako takie, które dba o swoich mieszkańców. Chodzi o to, by był minimalny komfort i bezpieczeństwo użytkowania rzeki.

- Możemy rozmawiać o stworzeniu miejsca do cumowania. Wydaje się, że przez najbliższe lata kajak będzie jedyną atrakcją przy rzece. Mija się z celem budowa przystani dla kilku łodzi, które być może się pojawią w ciągu roku. Równie dobrze możemy zbudować MOP i stację paliw i czekać, że kiedyś GDDKiA zbuduje tam autostradę. Kajaki stają się powszechne ale łodzie powszechne nie będą. Warunki mamy jakie mamy i nie staniemy się ośrodkiem wodnym - uważa Grzegorz Nowosielski. 

- Potrzebny jest impuls i on musi wyjść z gminy - zauważył Adam Grześkiewicz.

Głos w dyskusji w podobnym tonie zabrał także Piotr Płochocki.

- Doszliśmy do wniosku, że chcemy, żeby ta rzeka służyła mieszkańcom. Ludzie przyciągną innych ludzi. Naturalną konsekwencją powinno być to, że przyjmujemy naczelną rolę miasta i gminy jako inicjatora. A zdajmy sobie sprawę, jakie gmina ma możliwości? Gmina ma sześć kajaków, ale gdzie one są? Daleko od rzeki. W naszym interesie jest animować ruch na rzece. Pułtusk - tam plaża przyciąga mnóstwo ludzi, chociaż nie jest najatrakcyjniej połozona, bo tam co roku ambicją burmistrza jest stworzenie czegoś nowego. Szukanie w sobie sprawczości powinno być naszym pierwotnym postanowieniem. W Pułtusku plaża powstaje z autentycznej chęci. U nas jest toi-toi i cieszymy się, że to już jest coś - stwierdził. 

Jednak zdaniem burmistrza to nie na gmina powinna inicjować działania związane z rekreacyjnym wykorzystaniem rzeki. 

- Myślę że to nie gmina powinna animować, nie gmina powinna być np. przedsiębiorstwem wypożyczającym kajaki. Gmina nie może prowadzić działalności gospodarczej. Nie uważam, że miasto powinno robić konkurencję prywatnym przedsiębiorcom. Oni sobie świetnie radzą i niczego od gminy nie potrzebują - stwierdził burmistrz Nowosielski.

Podobnie odpowiadał na zgłaszane potrzeby stworzenia miejsca do "zimowania" łodzi, aby np. wędkarze nie musieli ich za każdym razem dowozić nad rzekę a zima mieli je gdzie przechować.

- Równie dobrze olbrzymie lobby rowerowe będzie chciało miejsca do przechowywania rowerów. Chyba nie tędy droga. Dlaczego ktoś ma za darmo trzymac auto w moim garażu? Polski Związek Wędkarski ma 2300 członków, którzy płacą składki i trzeba rozmawiać z wędkarzami, żeby partycypowali w tych kosztach utrzymania infrastruktury, która będzie im służyła - uważa Grzegorz Nowosielski.

Burmistrz zaproponował kolejne spotkanie jesienią. 

- Za 3 miesiące będziemy mieli już pewne obserwacje po sezonie. Mam nadzieję, że poruszymy też inne tematy związane z rzeką, bo to nie tylko rekreacja ale też zagrożenie powodziowe. Warto też podjąć aspekt edukacyjny, by dzieci się nie bały rzeki - może zorganizujemy jakiś konkurs w szkołach? 

Bartłomiej Adler zwrócił uwagę, że należałoby także podjąć temat czystości rzeki. 

REKLAMA
Elwira Czechowska

Udostępnij:


Komentarze

Nimfa
Troski i to specjalnej wymaga nasza władza. Według Mroza nic się nie da zrobić, według Nowosielskiego nic nie potrzeba zrobić a według Szymańskiego strach cos zrobić. I tych "trzech wspaniałych" ma rozruszać turystykę nad Bugiem? Buhaaaaa PS. A mina Wojtka Chodkowskiego mówi wszystko.
Zygi
Witam wszystkich zainteresowanych odbudową wodniactwa w Wyszkowie.W szkole podstawowej(1) należałem do grupy wodniaków .Nosiliśmy bardzo charakterystyczne granatowe bluzy marynarskie. Pływaliśmy po Bugu kajakami i żaglówkami.Całość drużyny wodniaków prowadził Pan Tadeusz Dąbrowski w LOK-u.Czasy się zmieniły rzeka też..Bardzo popieram tą inicjatywę.Osobiście widzę lokalizację slipu na tzw . kanałku za mostem kolejowym.Jest teren utwardzony kwestia dogadania się z Wodami Polskimi i przedsiębiorcami którzy sezonowo zainwestują w działalność gastronomiczną..Nie ma rzeczy niemożliwych potrzeba tylko chęci i wsparcia.

Zostaw komentarz


POLECANE FIRMY

REKLAMA

OSTATNIE KOMENTARZE

Fontanny do likwidacji
Ich wszystko przerasta, dlatego ta mieścina wygląda jak karykatura miasta, brzydkie bloki, betonowe place, zero ładu urbanistycznego. Jedyny plus to Rybienko i świeże powietrze (w lecie, jak nie palą śmieci w piecach).
ABC
"Zamiast bazgrać po budynkach..."
"bazgrać" cóż za urzędniczy język
Bolo
Fontanny do likwidacji
teraz jest śmietnik to może już lepiej niech zrobią kwietnik, tylko koniecznie kolorowy!
Kali
REKLAMA

KALENDARZ WYDARZEŃ

23
Piątek
Lipiec 2021
Lipiec
Po Wt Śr Cz Pt So Nd
282930
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
1
imieniny:
Sławy, Sławosza, Żżelisławy

REKLAMA

pl.jooble.org