REKLAMA
AKTUALNOŚCIMiastoPowiatSportRozrywkaNaukaTurystykaNa SygnaleKącik PrasowyKulturaPrzetargi i komunikatyWybory

Powrót tradycji flisactwa do Kamieńczyka...

Kultura

Pierwsza edycja Festiwalu Kultury Międzyrzecza 3 lipca zagościła w Kamieńczyku, który do niedawna był uznawany za jedną z trzech stolic flisactwa.

Galeria zdjęć


REKLAMA

Podczas sobotniego festiwalu przypomiano historię i kulturę związaną z terenami położonymi u zbiegu rzek Liwiec i Bug oraz zapomniane tradycje mazowieckiego flisactwa. Bug aż do XVIII wieku był ważną drogą komunikacyjną, a nadbużańskie miasteczka m.in. Wyszków i Kamieńczyk pełniły fukncje portowe.

Wykład o flisactwie wygłosił dr Maurycy Stanaszek - przedstawiciel Państwoego Muzeum Archeologicznego w Warszawie.

- Flisactwo ma bardzo duży magnes przyciągający dlatego, że jest przede wszystkim blisko natury, blisko rzeki. Szczególnie latem, gdy jest upał, to lubimy myśleć chociaż o rzecze a najchętniej do niej wejść. I rzeczywiście w ostatnich latach, już w XXI wieku, widzimy taki swoisty "bum" na rzekę, na rekonstrukcję drewnianych łodzi, na rekonstrukcję rytuałów związanych właśne z orylką albo flisactwem. Na początku nasze spojrzenia biegną ku Ulanowowi i ku Sanowi, który toczy swe wody ku Wiśle, bo rzeczywiście tam znajdowało się takie Centrum Flisactwa Polskiego na południu naszego kraju. Ale musimy pamiętać, że flisactwo to nie tylko Wisła, nie tylko duże rzeki, ale i też właśnie San, Bug, Liwiec, Warta, więc wszystkie dopływy, które były połączone z macierzą Wisły i dzięki którym można było dopłynąć do takich wielkich metropolii jak Toruń czy Gdańsk. Teraz rzeczywiście jest coraz więcej imprez przypominających o flisackich tradycjach kolejnych miejscowości. Tutaj takim świetlanym punktem na środkowo - północnym Mazowszu jest właśnie Kamieńczyk, gdzie ta rzeczna binduga - jak dawniej mówiono - tam wiązano właśnie drewno w tratwy i spławiano do Torunia czy Gdańska. Tutaj ta binduga funkcjonowała napewno bardzo długo i była niezwykle ważnym punktem przeładowana towarów i transportu ich do Gdańska.

Flisactwo odcisnęło swoje piętno m.in. w kuchni. Wiemy, że są potrawy typu zupa rybna, wdzięcznie przez flisaków nazywana "siuforkiem". Wzdłuż całej Wisły znane jest takie stare powiedzenie: "drzesz się jak oryl na tratwie" i to było związane z tym, że flisacy byli dość rozproszeni na Wiśle i musieli siebie słyszeć i mówili zawsze donośnym, mocnym głosem, żeby po prostu płynąć równo, żeby wykonać jakieś czynności związane ze spławem.

- Wydaje mi się, że miejscowości nadrzeczne miały to szczęście, że były położone przy głównej drodze, a więc bardzo łatwo było przynieść coś z zewnątrz i bardzo łatwo było stąd wyjechać. Szczególnie w takich miastach jak królewskich, a wcześniej książęcych. Rzeczywiście flisacy, którzy pływali od wieków do wielonarodowych miast typu Toruń czy Gdańsk, oni przynosili stamtąd wszystko, począwszy od mowy, gwary, zwrotów. W Gdańsku mówiono kiedyś po niemiecku lub względnie po kaszubsku i flisak musiał znać przynajmniej podstawowe słowa. Przywozili także różne towary luksusowe, zioła, herbaty, sprzęty ich kultura znacznie wzrastała. Mieszkańcy miejscowości nadrzecznych mieli zdecydowanie większe horyzonty i z tego powinni być bardzo dumni - mówił dr Stanaszek.

Jego zdaniem, przyszłością dla Kamieńczyka i jego niewątpiwych tradycji flisackich byłoby zbudowanie, odtworzenie flisackiej bindugi, która nazywałaby się oczywiście "binduga Kamieńczyk" i byłaby miejscem zlotów drewnianych łodzi, tradycyjnego flisactwa z prawdziwego zdarzenia i orgaznizacja cylkicznych imprez.

- Położenie Kamieńczyka jest na tyle piękne, że nie może Kamieńczyk tego zmarnować - mówił. - Chciałbym jeszcze przytoczyć takie ciekawe wspomnienie flisaka Jaśka Golika: "Przy pierwszym podmuchu wiosny cały Kamieńczyk całkowicie się niemal wyludnia. Wszystko, co w nim żyje, z wyjątkiem starców, kobiet i dzieci, ciągnie na flis..." - powiedział.

Opowiedział także o upadku flisactwa.

- Powszechnie się uważa, że główną przyczyną upadku flisactwa był rozwój kolei w IX wieku. Wiemy, że koleją możemy przewieźć towary dość szybko, bezpiecznie, sprawnie i na czas. Kolej spowodowała, że transport przeniósł się na tory. Transport rzeczny cały czas istnieje ale dotyczy już raczej spławu na zamówienie, dalekosiężnego, towarów które ciężko bybyło przewieżć koleją - mówił.

Dr Maurycy Stanaszek omówił również, skąd pochodzi nazwa Kamieńczyk.

- Różne etymologie ludowe mówią, że było tu dużo kamieni. Wcześniej nazwa brzmiała Kamieniec. Jest to niezwykle stare miasteczko. Prawa miejskie otrzymał już w 1428 roku a więc za 7 lat tradycje miejskie osiągną 600 lat. Ta nazwa - Kamieniec - ona zwykle ma tumaczenia ludowe, właśnie, że było dużo kamieni. Natomiast w historii tego typu nazwy jak kamień, kamionek - to są nazwy brodów na Wiśle, gdzie przeważnie były komory celne i wydaje mi się, że właśnie to wytłumaczenie jest słuszne, że tutaj znajdował się dogodny przewóz przez Wisłę i przy okazji być może pobierane było też cło. Wszystko zależy, o jakim czasie mówimy. 

Podczas festiwalu przygotowano twórcze i ekologiczne warsztaty dla dzieci, poprowadzone przez "Dobre Warsztaty" - Olę Gralik i Annę Ludwicką, które na co dzień zajmują się działaniami artystycznymi z dziećmi oraz dorosłymi. Najmłodsi mieli możliwość stworzenia woskowijków (z wosku pszczelego), czyli ekologicznej alternatywy dla folii spożywczej. Aby przygotować swoje indywidualne woskowijki, dzieci odbijały z liści pomalowanymi farbami ekologicznymi wzory na tkaninie, następnie tkanina była pokrywana woskiem, który na koniec był wygrzewany żelazkiem. Odbyły się także warsztaty z sitodruku, wykonano nadruki z motywen roślinnym na koszulkach i torbach. W warsztatch udział wzięły dzieci w wieku 4 - 14 lat.

Na gości czekała też uczta artystyczna. Można było wysłuchać muzyki folkowej. Zaprezentowała się "Kapela Hałsów", czyli wirtuozi polskiej muzyki tradycyjnej i instrumentalnej oscylującej między folkiem a klasyką. Grają w składzie: Jacek Hałas -  akordeon, śpiew, Alicja Choromańska - Hałas - baraban, Jonasz Halas - trąbka, Jakub Hałas - akoredeon guzikowy. Zwieńczeniem festiwalu był koncert kapeli folkowej "Czeremszyna" w składzie: Barbara Kuzub - akordeon, cymbały, Małgorzata Pałubska - skrzypce, Joanna Grabowska - wokal, Maria Zdrajkowska - wokal, Krzysztof Murawski - mandolina, gitara, irish bazuki, Romuald Rakowski - perkusja, Mirek Samosiuk - bałałajka. Muzycy inspirują się folklorem słowiańskim, głównie podlaskim. Podczas sobotniego wieczoru w Kamieńczyku zaprezentowali pieśni ludowe z pogranicza polsko - białorusko - ukraińskich wykonywanych w gwarze z podlaskiej m.in. "Kałyna małyna", "Oj kume", "Czerez pole".

Festiwal poprowarził Łukasz Strzeczyk. Organizatorem festiwalu było Stowarzyszenie Inicjatyw Twórczych Trzecia Fala. Kolejna edycja Festiwalu Kultury Międzyrzecza odbędzie się 10 lipca w Wyszkowie (w parku miejskim).

REKLAMA
Monika Grzelecka

Udostępnij:


WyszkówKamieńczykFestiwalu Kultury Międzyrzeczaflisactwo

Komentarze

Brak komentarzy...

Zostaw komentarz


POLECANE FIRMY

REKLAMA

OSTATNIE KOMENTARZE

Fontanny do likwidacji
Ich wszystko przerasta, dlatego ta mieścina wygląda jak karykatura miasta, brzydkie bloki, betonowe place, zero ładu urbanistycznego. Jedyny plus to Rybienko i świeże powietrze (w lecie, jak nie palą śmieci w piecach).
ABC
"Zamiast bazgrać po budynkach..."
"bazgrać" cóż za urzędniczy język
Bolo
Fontanny do likwidacji
teraz jest śmietnik to może już lepiej niech zrobią kwietnik, tylko koniecznie kolorowy!
Kali
REKLAMA

KALENDARZ WYDARZEŃ

23
Piątek
Lipiec 2021
Lipiec
Po Wt Śr Cz Pt So Nd
282930
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
1
imieniny:
Sławy, Sławosza, Żżelisławy

REKLAMA

pl.jooble.org