REKLAMA
REKLAMA
AKTUALNOŚCIMiastoPowiatSportRozrywkaNaukaTurystykaNa SygnaleKącik PrasowyKulturaPrzetargi i komunikatyWybory

"Koincydencje" Małgorzaty Kozon

Kultura

Niesamowite kompozycje linearne można było podziwiać w galerii WOK "Hutnik" podczas wystawy rysunku pn. "Koincydencje" Małgorzaty Kozon, której finisaż miał miejsce 30 czerwca.

Galeria zdjęć


REKLAMA

Wystawę otworzyła Irena Filipowicz:

- Cieszę się, że mogliśmy się spotkać po długiej przerwie. Tak się ostatio składa, że wystawiennictwo przeniosło się do sieci. My również jako ośrodek zrobiliśmy kilka wystaw online. Ale przyznacie na pewno, że bezpośredni kontakt ze sztuką, tworzy inne relacje, inne odczucia. Jak to bywa wsród artystów, zazwyczaj poszukują własnej drogi, swoich idywidualności i właśnie dzisiajsza artystka - Małgorzata Kozon, poszukując tej drogi zaczęła rysować. Jest to jak gdyby nowy etap w jej twórczości. Chciałabym przytoczyć tu słowa pewnego artysty: "cudownie jest kreskami budować przestrzeń rzeźbiarską lub brakiem kresek przemiłe artystyczne doznania - brawo dla autorki..." - mówiła.

Artystka opowiedziała o swoich inspiracjach oraz wyjaśniła intrygujący tytuł wystawy "Koincydencje".

- Chciałabym wam bardzo podziękować, że tak licznie przybyliście na tę wystawę. Cykl tych prac powstał w ciągu ostatnich czterech miesięcy. Pierwszą inspiracją był film o Morzu Arktycznym, który oglądałam i zafascynowała mnie niesamowita masa wody, jak się kłębi, rozwala i przewija o lodowe kry. Chciałam za pomocą linii spróbować oddać wodne zjawiska. Zaczęłam rysować jedno, później linie szły w inną stronę, póżniej jeszcze gdzie indziej i te rysunki zaczęły iść swoimi drogami, niezależnie od pierwotnej wersji i zamysłu. To tak bywa, że jest jakiś początek, a póżniej przypadkowe elementy popychają nas w inną stronę. Właściwie odkryłam, że rysunek jest dla mnie kapitalnym medium do wyrażania pomysłów. Zwykle na Akademii jest tak, że rysuje się z modela, jakieś zadania kompletne trzeba wykonać, czasami jest miejsce na eksperymenty, ale głównie zajmujemy się odwzorowywaniem rzeczywistości. A tu zaprezentowany jest taki pejzaż mojej wyobraźni. I właściwie tu powinnam nawiązać do tytułu wystawy - Koincydencje. Według definicji jest to przypadek, zbieg okoliczności, zbieżność kilku zdarzeń, często nieoczekiwanych i bez dostrzegalnej przyczyny, która prowadzi do zaskakujących efektów. I mogę powiedzieć, że w tymi dziełami tak właśnie było. Sama jestem zaskoczona ich efektem. Można tak przekorne powiedzieć, że mimo wszystko nie jest to przypadek tylko efekt świadomego skorzystania z podpowiedzi, jakie daje nam natura albo z tego, co mamy z pamięci z poprzednich doświadczeń. Chciałabym przytoczyć tu słowa Czesława Miłosza: "Cokolwiek nas otacza trafia do nas w przeróbce pojęć, czyli mowy mówionej, pisanej albo obrazkowej..." i właśnie te prace to taka moja interpretacja, przeróbka pojęć otaczającego nas świata - mówiła.

Ekspozycja prezentuje się imponująco i odsłania ogromną różnorodność linearną prezentowanych dzieł. Autorka znajduje inspirację do tworzenia we wszystkim, co ją otacza, od zwierząt po np. nasiona roślin, postaci aż po mechanikę. Prace artystki zwracają uwagę przede wszystkim niekonwencjonalnym podejściem do warsztatu rysunkowego. 

Kilka słów o twórczości Małgorzaty Kozon powiedziała jej córka - Kaja, która towarzyszyła artysce podczas wystawy.

- Choć w pracach można doszukiwać się zagadnień op - artu, autorka prac rysunkowych odnosi się do nich na tyle, na ile w oku patrzącego pojawia się wrażenie ruchu, złudzenia, wynikającego z układu linii. Jest to zjawisko pochodne intuicyjnej drogi rysownika. Zbiegi zdarzeń są wypadkowymi takich, a nie innych pociągnięć cienkopisu czy flamastra. Za ich pomocą, stwarzają się zaś kolejne linie i kolejne... Nie ma tu mowy o przypadkowiści, ale o czułości nakierowanej na samo działanie. Powodem pracy może stać się wszystko, co przyciągnie jej wzrok i wywoła impuls twórczy. Artystka opiera pracę na wcześniej wykonanych szkicach kompozycyjnych. Odczuwając wrażenia z nich płynące, przenosi je na większe formaty, dając im możliwość transcendencji w coś innego. Nie bojąc się tego ani nie wymuszając, artystka tworzy w sposób otwarty. Twórczość Małgorzaty czasami wydaje się chaotyczna, zawiła czy wielowątkowa. Ten rodzaj efektu pracy przedstawia pewną część rysunków. Pewną, ponieważ inna jej część jest opanowana, zdetermonowana harmonią, miarą i proporcjami. Te dwa nurty uzupełniają się. Ten splot różnych zjawisk stanowi o rozpisaniu na różne warianty możliwości tego, co może się zdarzyć, co się zdarzyło lub co się aktualnie dzieje. Jest to wyraz wolności - mówiła.

Wystawę można oglądać do 15 lipca.

Małgorzata Kozon to mieszkanka Wyszkowa od wielu lat. Dyplom na ASP w Warszawie obroniła w 1992 roku. Studiowała rzeźbę w pracowni prof. K.G. Zemły, prof. ST. Słoniny oraz tkaninę artystyczną w pracowni prof. W Sadleya. Zajmowała się też ceramiką i malarstwem akwarelowym. Obecnie interesuje ją rysunek.

REKLAMA

Monika Grzelecka

Udostępnij:


Wyszkówwystawa rysunku"Koincydencje"WOK "Hutnik"Małgorzata Kozon

Komentarze

Brak komentarzy...

Zostaw komentarz


POLECANE FIRMY

REKLAMA

OSTATNIE KOMENTARZE

OPS czeka przeprowadzka
Jaco a co ma sport szkolny i lekcje wuef do braku na stadionie np. profesjonalnej bieżni lekkoateltycznej o którą od lat zabiega liczne środowisko biegaczy i chodziarzy? Albo do profesjonalnych krytych zimą kortów tenisowych ustawionych w orientacji północ - południe żeby mozna było na nich grać przez cały rok o każdej porze dnia? Albo np. o płycie boiska na której zimą mozna by wylać lodowisko. O takim sporcie piszę bo zamiast inwestować w tego typu obiekty miasto woli powiększać pokoje dla urzędników. Ale rozumiem że Tobie i Teodorowi to nie przeszkadza więc nie mamy o czym dyskutować
Anonim
Barka będzie pływać po wyszkowskim Bugu?
To jest jedna z barek, które w latach osiemdziesiątych zostały sprowadzone do Wyszkowa i zacumowane na wysokości parku . Miały być wyremontowane z przeznaczeniem na kawiarenki ale nigdy nie wystarczało w kasie gminnej pieniędzy na ten cel. Inicjatorami ich sprowadzenia do Wyszkowa było dwóch panów, marynarz i architekt. Z barkami był kłopot dla właścicieli czyli miasta bo ciągle zrywały się liny cynowe i barki uciekały. Ich Wyszkowska historia jest długa, momentami wesoła ale i momentami niebezpieczna. W końcu jedna uciekła a druga została wprowadzona do kanału PBW.
Dwie barki
"Chłopek", witacz, napis - czym promować Wyszków?
Chłopki to są z niezłe kochani włodarze.
rok
REKLAMA

KALENDARZ WYDARZEŃ

26
Wtorek
Październik 2021
Październik
Po Wt Śr Cz Pt So Nd
27282930
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
imieniny:
Ewarysta, Lucyny, Lutosławy

REKLAMA

pl.jooble.org