REKLAMA

AKTUALNOŚCIMiastoPowiatSportRozrywkaNaukaTurystykaNa SygnaleKącik PrasowyKulturaPrzetargi i komunikatyWybory

Niezwykła bibliotekarka... Wieczór wspomnień o Janinie Jellaczyc

Kultura

11 grudnia w Bibliotece Miejskiej w Wyszkowie wspominano niezwykłą wyszkowską bibliotekarkę i poetkę Janinę Jellaczyc, która prowadziła w Wyszkowie podczas wojny i w latach powojennych prywatną bibliotekę. Podczas spotkania został zaprezentowany po raz pierwszy publicznie jej wizerunek.

Galeria zdjęć


REKLAMA

- Chciałabym powitać z miłością wszystkich mądrych ludzi, którzy przyszli w ten piękny grudniowy wieczór do Biblioteki Miejskiej. A dlaczego mówię o miłości i mądrości? Bo to jedna z sentencji pani Janiny Jellaczyc - bohaterki dzisiejszego wieczoru. Janina Jellaczyc jest takim naszym dobrem lokalnym, regionalnym chociaż była to osoba o horyzontach rozległych - mówiła dyrektor Biblioteki Miejskiej w Wyszkowie Małgorzata Ślesik - Nasiadko.

Biografię bibliotekarki Janiny Jellaczyc przybliżyła Urszula Sieńkowska: 

- Janina Jellaczyc była właścicielką jedynej prywatnej biblioteki, która działała w czasie okupacji hitlerowskiej i w okresie powojennym. Janina Jellaczyc urodziła się 20 grudnia 1898 roku w Ostrołęce, wychowywana była przez ojca Ignacego Apolinarnego, emerytowanego podpułkownika. Mama dziewczynki zmarła tuż po jej przyjściu na świat. Rodzina Jellaczyców prawdopodobnie wywodziła się z Chorwacji. W wychowywaniu małej Janiny pomagała Zofia, siostra pana Jellaczyca. W okresie międzywojennym rodzina Jellaczyców przybyła do Wyszkowa, gdzie zamieszkała w domu Władysława i Kazimiery Mioduchowskich przy ulicy Sowińskiego. Dom ten jest do dziś, córka państwa Mioduchowskich, Gabriela Stępniewska, często spotykała się z Janiną, przyznając: "tam nauczono mnie taktu, dobrych manier". Janina Jellaczyc otrzymała staranne wykształcenie.

A jaka była pani Janina?

- Była przystojną kobietą, elegancką, zawsze prosta jak brzoza. Nawet późniejsze lata niedostatku jej nie przychyliły. Miała śniadą cerę, piękne, czarno - aksamitne, bardzo smutne oczy... Była bardzo ładna, niepospolitej urody, wysoka, delikatna, często się uśmiechała. Ciemne włosy czesała gładko z przedziałkiem, upinała je na karku. Wyszkowianie, przyjaciele, wspominają bibliotekarkę jako osobę życzliwą, pogodną, a jednocześnie odważną. Była człowiekiem z charyzmą, wesołym, z poczuciem humoru, ale też skrytym - opowiadała bibliotekarka. 

- W tamtych niespokojnych i niebezpiecznych czasach odwagą było potajemne udostępnianie polskich książek. Pani Janina na pewno liczyła się z tym, że w każdej chwili może być aresztowana i wysłana do obozu. Była patriotką i nadzieją dla innych. W 1944 roku przeniosłą się na ul. Ogrodową (obecnie 1 Maja). Mieszkała tam około półtora roku, później wynajęła poddasze w domu u panstwa Rutków przy ul. Okrzei. Jej biblioteka rozpoczęta działalność w 1941 roku, po śmierci ojca. Do biblioteki nie wchodziło się głównym wejściem, ale od tyłu, schodkami do dużej przeszklonej werandy, ściśle zasłoniętej zasłonami, tak że przez okno nie można było zobaczyć książek. Długa weranda cała była zastawiona regałami z książkami, oprawionymi w większość w szary pakunkowy papier z ponumerowanym grzbietem. Największym powodzeniem cieszyła się klasyka. Popularni byli tacy pisarze jak Sienkiewicz, Konopnicka, Mniszkówna, Radziewiczówna, Kraszewski. Bibliotekarka zachęcała też do wypożyczania Dickensa, Twaina. W swoich zbiorach miała pięknie wydane albumy, encyklopednie, których nie wypożyczała do domu. Były to bardzo wartościowe, stare wydania książek oprawionych w skórę. Książki wypożyczała osobom zaufanym. Z biblioteki pani Jellaczyc korzystali dorośli, dużo młodzieży gimnazjalnej. W swoich zbiorach miała też wydawnictwa dla najmłodszych. Prowadziła ewidencję czytelników. Bibliotekarka była lubiana, darzono ją zaufaniem i jednocześnie słuchano, gdy wymagała, aby przeczytane książki zwracać niezniszczone.

Urszula Sieńkowska przytoczyła słowa ks. Henryka Kietlińskiego, absolwenta ówczesnego Gimnazjum w Wyszkowie, który tak wspominał Janinę Jellaczyc:

- "Gdy zwracaliśmy książki, pani Janina dokładnie im się przyglądała, a jeżeli zauważyła jakieś plamy czy zniszczenia, wtedy czytelnika czekała ostra nagana i dłuższa lekcja o konieczności poszanowania książki. Pouczenia słuchaliśmy ze spuszczonymi głowami, przyrzekaliśmy poprawę. Ale cóż potem znów się zdarzało, że atrament wylał się w teczce, ponieważ wtedy kałamarze nosiliśmy do szkoły".

Postać Janiny Jellaczyc opisywał w swojej książce o Wyszkowie kapitan Żeglugi Wielkiej, pisarz marynista - Eugeniusz Daszkowski. 

- Pisał, że "bibliotekarka, pani Jellaczyc pełniła w Wyszkowie wyjątkową rolę w mrocznych dniach okupacji. Stanowiła dla nas i dla naszych rodziców jedyne oparcie, a ponieważ była to zakazana działalność, chodzenie do wypożyczalni miało jeszcze swój dodatkowy, konspiracyjny posmak. Pani Janina Jellaczyc w tych trudnych latach wojny była największą instytucją kulturalną miasta. Nie wiem, jak wyglądałoby nasze życie i nauka na tajnych kompletach, gdyby nie bibliotekarka pani Jellaczyc".

- Była niezwykłą osobą, zdarzało się bowiem, że aby zwielokrotnić swój księgozbiór książki mniejsze objętościowo po prostu przepisywała. Swoje książki wypożyczała za symboliczną opłatą, za żywność lub inne produkty. Prowadziła samotny tryb życia. Pisała pamiętnik, a jej hobby były kwiaty, z których potrafiła tworzyć ciekawe kompozycje. Była miłośniczką kaktusów. Pani Janina była uzdolniona artystycznie, lubiła poezję, sama również tworzyła wiersze. Jej utwory z czasopisma "Mały Apostoł" z lat 1934 - 1938 zgromadził ks. Henryk Kietliński. Nazwał  Janinę Jellaczyc "kapłanką domowej świątyni wypełnionej po brzegi książkami". Bibliotekarka pisała wiersze o tematyce religijnej, patriotycznej, a także wiersze dla dzieci m.in. "Idzie Maryja", "Piosenka Pastuszków", "Kołysanka dla Jędrusia", "Ranek", "Wakacje", "Orlątka". Janina Jellaczyc zmarła w Wyszkowie 13 grudnia 1960 roku. Pochowana jest na cmentarzu parafialnym przy ul. Nadgórze - mówiła Urszula Sieńkowska.

Postać Janiny Jellaczyc wspomniała również Gabriela Stępniewska - znajoma bibliotekarki.

- Moja znajomość z Janiną zachowala się od bardzo dawna, bo od roku 1938 - jako małej wtedy uczennicy jeszcze szkoły podstawowej. Poznałam się z nią poprzez jej bibliotekę. Ona nauczyła mnie kochać literaturę polską, kochać książki, ona była takim drogowskazem w życiu każdego człowieka i dzieci, i młodzieży, i osób wieku dorosłego, z którymi się spotykałą w tamtym okresie. Przez bardzo długi czas trwała nasza znajomość, ale później obowiązki rodzinne może trochę osłabiły te nasze częste kontakty. Zawsze pamiętam ją jako spokojną, kochającą, opanowaną, cierpliwą, szanującą bliżniego kobietę, która nie miała zawiści w sercu, osobę, która przyjmowała wszystko z wielkim uznaniem dla innych. Ona nigdy o kimkolwiek nie mówiła źle. Ona zawsze na pierwszym miejscu stawiała Boga, miłość, cierpliwość - wspominała. 

Niestety do tej pory nikt nie miał zdjęcia zasłużonej dla Wyszkowa bibliotekarki (aż do 11 grudnia), stąd też tablica pamiątkowa w Wypożyczalni dla Dorosłych, której jest patronką, nie ukazuje twarzy Janiny Jellaczyc tylko postać kobiecą z książką w ręku. Tablica ta z piękną płaskorzeźbą wykonana przez artystę rzeźbiarza Arkadiusza Kozona została odsłonięta w 2004 roku. Daleki kuzyn Janiny Jellaczyc znalazł w sieci artykuł wyszkowskiej dziennikarki Elżbiety Szczuki zatytułowany "Jej bogactwem były książki...", z którego dowiedział się o poszukiwaniach i przesłał do Biblioteki Miejskiej w Wyszkowie dwie cenne fotografie pani Janiny i jej ojca Ignacego, które zostały zaprezentowane podczas wieczoru wspomień. W grudniu minie 59 lat od śmierci Janiny Jellaczyc. Elżbieta Szczuka otrzymała podziękowania i kwiaty za przyczynienie się do odnalezienia fotografii bibliotekarki. Wiersze poetki Janiny Jellaczyc m.in. "Hymn milicji niepokalanej" , "Na pasterkę", "Myśli... o..." odczytał oraz omówił Mirosław Powierza - regionalista, który poprowadził spotkanie.

REKLAMA

Monika Grzelecka

Udostępnij:


WyszkówJanina JellaczycBiblioteka Miejska w Wyszkowiewieczór wspomnieńbibliotekarka

Komentarze

Brak komentarzy...

Zostaw komentarz


POLECANE FIRMY

REKLAMA

OSTATNIE KOMENTARZE

Jechał slalomem i wyprzedzał na przejściu dla pieszych
No właśnie z powołania menda społeczna.....
S B 125...
"Idźmy zagłosować"
Żaden socjalizm nie jest dobry. A co do Niemców, to się ich nie bać tylko robić swoje. Z ich pomocą czy bez, tak żeby nie być stratnym. Zgoda buduje, niezgoda rujnuje.
Już my się na tym socjalizmie przejechaliśmy, jak
REKLAMA

KALENDARZ WYDARZEŃ

11
Sobota
Lipiec 2020
Lipiec
Po Wt Śr Cz Pt So Nd
2930
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
12
imieniny:
Benedykta, Kariny, Olgi

REKLAMA

pl.jooble.org PRACA