REKLAMA

REKLAMA

Laura Makowska o cierpieniu kobiet

Autor: Elwira Czechowska

Kącik Prasowy | Poniedziałek, 29 sty 2024 22:00

Skuszewianka Laura Makowska napisała wstrząsającą książkę. „Aborcja” - to dokument jej kobiecego, matczynego i zwyczajnie ludzkiego piekła, przez które przeszła - jak mówi - przez lekarzy.

Kącik Prasowy

REKLAMA

„Aborcja” - to historia oparta na prawdziwych wydarzeniach. O czym opowiada? O ciężkim porodzie. O poronieniu i o tym, jak to naprawdę wygląda z perspektywy powiatowego szpitala w Polsce. O walce o aborcję dziecka z wadą śmiertelną. O obojętności lekarzy. Wreszcie o cierpieniu…

- Tę książkę powinni przeczytać przede wszystkim przeciwnicy aborcji - rekomenduje Empik, gdzie książka jest już do nabycia w formie ebooka.

- To książka o kobiecie i dla kobiet, aby wiedziały, jakie mają prawa - mówi sama autorka. - Chciałabym, aby na przykładzie mojej historii jak najwięcej osób dowiedziało się, jak wygląda prawo do aborcji w Polsce, jak wygląda traktowanie kobiet w traumatycznym momencie utraty ciąży. Dla mnie ta książka to forma autoterapii. Jeśli chociaż jednej osobie pomoże, to warto było ją napisać.  Może coś się zmieni…

„Aborcja” to historia niezwykle intymna, poruszająca do głębi. Laura Makowska opisała w niej dramatyczny wycinek swojego życia, w którym w krótkim czasie doświadczyła traumatycznego porodu, tragedii poronienia ciąży, dramatu zajścia w ciążę z uszkodzonym płodem bez szans na przeżycie oraz walki z systemem i ludźmi o godne przerwanie ciąży i tak naprawdę o własne życie.  

Zaczęło się 3 lata temu od bardzo trudnego porodu.

- Było bardzo ciężko, nie mogłam doprosić się o znieczulenie. Rodziłam długo, bez znieczulenia, bo słyszałam, że jak poród, to musi boleć - wspomina.

Rok później, w tym samym szpitalu, poroniła kolejną ciążę… 

- Lekarz dał mi bez żadnej informacji jakieś globulki. Byłam w szoku, nie wiedziałam co się dzieje. Usłyszałam, że „macica się oczyszcza”. Domyśliłam się o co chodzi. Płód wypadł do toalety. To był jeden z najgorszych momentów w moim życiu. Nie dostałam żadnej informacji, żadnej opieki. Pielęgniarka po wszystkim pokazała palcem na plakat z kontaktem do psychologa, żebym sobie zadzwoniła - opowiada autorka książki. 

Dopiero po wyjściu ze szpitala dowiedziała się, że miała prawo do informacji, miała prawo do pobrania płodu do badań DNA, a przede wszystkim miała prawo do godnego pochówku płodu. Było już za późno.

Po niedługim czasie kobieta ponownie zaszła w ciążę i spotkał ją kolejny dramat. Okazało się, że dziecko ma poważne wady wrodzone (brak pokrywy czaszki).

- Nie było żadnych szans, nawet 1%. Dziecko było skazane na śmierć w czasie ciąży albo tuż po porodzie. Lekarz w szpitalu w sąsiednim mieście powiedział mi, żebym się modliła o poronienie, bo on mi ciąży nie usunie. Lekarz w rodzinnym mieście wykrzyczał, że przepisy są jaki są i nie ma mowy o aborcji. Dotarłam do kilku szpitali w Polsce, wszędzie spotkałam się z odmową przerwania ciąży - wspomina pani Laura. 

Wyjechała szukać pomocy zagranicę. W Czechach, gdzie aborcja jest legalna do 12. tygodnia ciąży, już w trakcie USG w szpitalu okazało się, że pani Laura jest już w 13. tygodniu i z tego powodu odmówiono jej zabiegu. Kobieta była już wtedy w strasznym stanie psychicznym, na granicy… Uzyskała zaświadczenie od psychiatry, że sytuacja ta zagraża jej życiu. Udała się do kolejnych szpitali, tym razem w Warszawie i dopiero w którymś kolejnym uzyskała adekwatną pomoc i wsparcie. 

- Długo zastanawiałam się, czy to opisać, ale jeśli choć jedna kobieta dowie się dzięki temu, jakie ma prawa, to może będzie w tym kraju lepiej - mówi Laura Makowska. 

Uważa się za jedną z wielu ofiar obowiązującego w Polsce do niedawna prawa aborcyjnego i znieczulicy lekarzy. Konsultowała się w tym trudnym okresie z Rzecznikiem Praw Pacjenta, ale ten poinformował, że musiałaby na piśmie mieć odmowę szpitala do wykonania zabiegu terminacji, a wówczas mógłby zostać ukarany.  

- Ale szpital ma 30 dni na odpowiedź, a dziecko rosło… Nie było czasu - wspomina.  - Ja walczyłam o życie dla moich dwóch córek, które czekały na mnie w domu. Bałam się, że będę jak ta Iza z Pszczyny, że dziecko umrze, a ja nie będę o tym wiedziała i dostanę sepsy.

Laura Makowska podkreśla, że swoją historią chce wesprzeć inne kobiety, dać im siłę i wiedzę o ich prawach. 

- Ja w tej całej sytuacji miałam wsparcie męża. Ale jest wiele młodych kobiet, które takiego wsparcia nie mają i to jest dla nich straszne - mówi autorka książki. 

Książka jest dostarczana na bieżąco w formie ebooka, a w księgarniach ukaże się przed końcem maja. 

REKLAMA


Komentarze (0).

REKLAMA

Brak komentarzy

Zostaw komentarz.

REKLAMA

Polecane firmy.

Usługi specjalistyczne
Pracownia Geodezyjna GRAF

3 Maja 5a/2 07-200 Wyszków

[email protected]

501 593 357

www.pggraf.pl

Handel
Bio Shop

ul. Chopina 9/5U 07-200 Wyszków

[email protected]

796 990 202

www.bioshop.com.pl

Usługi branżowe
"LEK-MET" Andrzej Wrzesiński - Skup Złomu Stalowego i Metali Kolorowych

Leśna 40 (obok Cynkometu) 07-202 Wyszków

[email protected]

29-742-30-14, 797-633-676

www.lekmet.pl

REKLAMA

Najnowsze komentarze.

REKLAMA

Nadchodzące wydarzenia.

REKLAMA

Okazje.

REKLAMA